Pomarańczowe masełko pielęgnujące do ust Balea. Mały wazeliniarz?

Po tym jak zapałałam uczuciem do wazeliny czekoladowej Floslek zamarzyło mi się jakieś masełko do ust o bardziej świeżym, rześkim zapachu. Soczysta pomarańcza brzmi wystarczająco rześko :)
Jak tylko nadarzyła się okazja, od razu złożyłam zamówienie na balsam pielęgnujący do ust Balea. 


Masełko, wazelina, balsam - zwał jak zwał. Ważne, że ma za zadanie pielęgnować usta, które narażone są na niekorzystne czynniki zewnętrzne typu wiatr, mróz czy słońce. 
Czy ten kosmetyk poradzi sobie z tymi wyzwaniami???

Spójrzmy najpierw na obietnice producenta i skład, bo może on być kluczowy, a raczej będzie na pewno ;)


Petrolatum - substancja nawilżająca
Tocopherol - witamina E
Mica - pigment dodający połysk
Parfum - kompozycja zapachowa
Limonene - imituje woń skórki cytrynowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowych
CI 77491 - tlenek żelaza-naturalny pigment

Niesamowite - siedem składników z czego trzy to składniki nadające zapach kosmetykowi ;) 
Na szczęście dwa pierwsze, czyli bazowe składniki są bez zarzutu, więc ma co działać w tym balsamie. 


Opakowanie to metalowy, nieduży słoiczek. Nakrętka nie jest odkręcana, tylko zdejmuje się ją pociągnięciem. Wygląda tanio, nie oszukujmy się i nie wymagajmy zbyt wiele. Słoiczek natomiast zapakowany jest oryginalnie dodatkowo w kartonik i w takiej postaci kupujemy kosmetyk w drogerii.
Konsystencja balsamu jest jak najbardziej przyjazna, miękka i lekko wydobywa się go paluchem czy innym narzędziem ;P
Kolor balsamu w słoiczku to ładna pomarańczka, ale na ustach już po rozprowadzeniu na ustach staje się bezbarwny. Nadaje ustom połysk, jak bezbarwny błyszczyk.


Działanie. I tu nie wiem czego się tak naprawdę spodziewałam. Bo tak jak w przypadku wazeliny Floslek tak i w przypadku tej pomarańczowej Balea trudno jest mi znieść tą tłustość na ustach. Jakoś mi ciąży na nich i po chwili muszę ją zetrzeć, bo inaczej bym chyba zwariowała ;P Więc na co dzień nie jestem w stanie nosić jej na ustach. Sprawdza się natomiast na noc. Nałożenie grubej warstwy na noc faktycznie daje efekt. I śpiąc nie czuję tej warstwy tłuszczyku na ustach.
Zapach musi być pomarańczowy. Dlaczego? A już patrząc w skład możemy to wywnioskować ;) Miała być soczysta pomarańcza i jest soczysta pomarańcza. Czysta, wyrazista pomarańcza.


Podoba mi się tutaj konsekwencja - balsamik ma być pomarańczowy i jest! W całości. Wszystkie elementy do siebie pasują:
- kolor
- zapach
- opakowanie stylizowane na pomarańczę. 

Świetny pomysł, precyzyjne wykonanie, przyzwoite działanie. 
Za słoiczek o wadze 10g zapłacimy około 1 Euro, czyli trochę ponad 4zł. Czy to dużo? Nie sądzę :)
Więc jeśli macie dostęp, lubicie pomarańcze, to sięgajcie śmiało po ten balsam.

Komentarze

  1. nie lubię pomarańczy:) ale ładnie się prezentuje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja aż się zaśliniłam widząc te wszystkie pomarańczki na opakowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie się prezentuję, jednak nie mam za bardzo dostępu do kosmetyków Balea. ;<

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam pomarańcze i pewnie bym się skusiła, ale nie mam dostępu do kosmetyków tej firmy :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne masełko, ale opis producenta nic a nic mi nie mówi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda bardzo energetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. jeśli drażni Cie na ustach, możesz ją zużyć na skórki, ja tak zawsze robię jak nie podpasuje mi coś na usta ;) ale haotycznie wyszło :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię jak kosmetyk łączy w sobie ładny wygląd z dobrym działaniem. Ten balsam nadrabia jeszcze zapachem,więc jak dla mnie cudeńko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Również nie przepadam za powłoczkami, które oblepiają usta. Tego typu atrakcjom towarzyszy specyficzne uczucie dyskomfortu. Od pewnego czasu chodzi za mną malinowa wersja tego balsamu. Dla apetycznego zapachu jestem skłonna sięgnąć po pędzelek w celu aplikacji kosmetyku zawartego w metalowej puszce:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie lubię na noc nakładać kosmetyku bo rano mam usta z warstwą która mnie bardzo denerwuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy