24 kwietnia 2014

Moja organizacja czasu - 3 proste zasady.

Przeglądając różne blogi, szukając metod na dobrą organizację czasu zauważyłam pewną tendencję. Otóż większość osób planując swój czas wykorzystuje do tego organizery, zeszyty, notatniki, aplikacje w telefonach i inne tego typu wynalazki. Niestety. U mnie taka metoda nigdy się nie sprawdzała i nadal się nie sprawdza. Dwa dni prowadzę taki organizer, po czym rzucam go w kąt i leży zapomniany. Nie dla mnie zapisywanie spraw do załatwienia, planów czy terminów. Czuję się trochę odludkiem nie potrafiąc się odnaleźć w stosach kartek, długopisów, flamastrów i kalendarzy. Ale za to mam swoje sposoby. Być może znajdzie się ktoś taki jak ja i skorzysta z moich metod??? 


Część z Was już wie, a reszta zaraz się dowie jak wygląda mój aktualny tryb życia. Otóż od pół roku mieszkam w Niemczech, gdzie pracuję i się uczę języka. Kilka dni w tygodniu pracuję rano od 9 do 12, od 13:30 do 17:30 mam kurs językowy, a codziennie od 20 do 22 też pracuję. Czasu mam jak na lekarstwo, bo do tego dochodzą obowiązki w domu typu sprzątanie, gotowanie, pranie, odrabianie pracy domowej z kursu, a także chwila dla rodziny, męża. Oprócz tego prowadzę dwa blogi. Może niezbyt regularnie, ale staram się także na to znajdować czas. Jak to robię? Da się to ogarnąć bez kalendarza i organizera? Da się!


1. Poranne wstawanie.
Codziennie wstaję o tej samej godzinie. Obojętnie czy muszę iść na rano do pracy, czy po południu do szkoły, czy nigdzie nie wychodzę. Mam budzik nastawiony na 6:45 i o tej godzinie codziennie wstaję. Mam wtedy poczucie, że nie marnuję dnia. Jeśli muszę pójść do pracy to wiem, że na spokojnie zdążę się przygotować, zjeść śniadanie i zrobić kilka innych rzeczy. Spanie do południa zabiera masę czasu, który można efektywnie wykorzystać! Kiedy zdarzało mi się pospać do 9-10, wtedy dzień znacząco mi się skracał i nie wiedziałam w co mam ręce włożyć. Kiedy wyznaczyłam sobie stałą godzinę, to ze wszystkim się wyrabiam. No ale to tylko połowa sukcesu. Reszta zależy od innych czynników, o których napiszę później. 
Wyrobienie sobie nawyku porannego wstawania wpływa również na to, że posiłki które spożywam są regularne, jem śniadanie codziennie o tej samej godzinie - organizm się do tego przyzwyczaja. Dzisiaj na przykład budzik zrobił mi psikusa i nie zadzwonił, ale sama się już obudziłam o "swojej" godzinie. I miałam czas na wszystko. Dzięki temu mam też czas na prowadzenie bloga. 


2. Zasada 2 minut.
Ta zasada mocno zmieniła mi życie. Czytałam z zapartym tchem na czym ona polega i momentalnie wcieliłam ją w życie. Także dzięki niej nie potrzebuję stosu kartek do zapisywania czynności, które powinnam zrobić, bo robię je od razu! Już tłumaczę o co chodzi. Chodzi o czynności, które zajmują mniej więcej 2 minuty. Nie odkładam niczego, co mogę zrobić w tej chwili, a zajmuje to kilka minut. Takie błahe sprawy niby można odkładać i odkładać. A co się potem dzieje? Jesteśmy zasypani tysiącami spraw, które można było załatwić od razu, ale się nie chciało i w efekcie czego napiętrzyły nam się niemiłosiernie. Siła tkwi w działaniu. Już! Tutaj i w tym momencie. Musisz włączyć pralkę, ale Ci się nie chce? Idź i to zrób, będziesz mieć z głowy! To tylko chwila, a jeśli tego nie zrobisz, to góra prania będzie tylko większa. Nie zastanawiaj się, tylko rób. 
Przebierasz się i rzucasz ciuchy na krzesło/łóżko? Stop! Jeśli je od razu złożysz i schowasz do szafy unikniesz tego, że potem o nich zapomnisz, wpadną goście i zastaną nieporządek ;) To tylko maleńkie przykłady, mogłoby się wydawać nic nie znaczące. Ale potrafią zmienić życie na lepsze. Ja już niczego nie odkładam. Umycie po sobie szklanki i talerzyka trwa około 2 minut, a jak będziesz odkładać naczynia, to nazbierasz ich całą górę i spędzisz na zmywaniu 20 minut i silniej odczujesz stracony czas. Serio, to działa! Takie niezałatwione sprawy mogą o sobie przypomnieć w najmniej oczekiwanym momencie, więc wygodniej jest je załatwiać od razu. Bez niepotrzebnego analizowania.


3. Regularność.
Pamiętasz o regularnym myciu zębów, o regularnym czesaniu włosów, o regularnym odwiedzaniu rodziny czy innych sprawach, które każdy z nas robi regularnie. A czy pamiętasz o regularnym odkurzeniu lampy, mieszkania, regularnych posiłkach nie jedzonych w pośpiechu? Siła tkwi w regularności. Czynności powtarzane przez nas regularnie utrwalają nam się i robimy je potem automatycznie. Najgorzej jest zacząć, jak ze wszystkim ;) Regularne sprzątanie mieszkania sprawiło, że przed świętami nie musiałam go odgruzowywać i męczyć się dodatkowo ze sprzątaniem tego, czego nie sprzątam na co dzień. Regularnie chodzę na zakupy dzięki czemu nie muszę targać np. raz w tygodniu ogromnych siat z zakupami na drugie piętro. Rozkładam swoje siły i regularnie uzupełniam zapasy. Dzięki regularnemu wykonywaniu niektórych czynności nie muszę używać karteczek i notatników, żeby zapisywać co muszę zrobić. Mam to zapisane w swojej głowie. Mam swoje dni, kiedy gotuję, przygotowuję obiady na kolejne dni i je zamrażam. Tak też oszczędzam czas. Np. sobotnie popołudnie spędzam na gotowaniu, robię większe ilości jedzenia, zamrażam, wekuję i mam obiady gotowe na dni, kiedy nie mam czasu na gotowanie. Regularnie uzupełniam spiżarnię w zapasy jedzenia. Regularność jest dla mnie bardzo istotna. A jak jest u Was?

22 komentarze:

  1. Z tym wstawaniem to święta prawda. Kiedyś spałam do 10.00, teraz wstaję codziennie o 6.40 (na 8.00 chodzę do pracy) i nawet w weekendy budzę się przed 7.00, dzięki czemu dzień wydaje się być znacznie dłuższy!

    Zasadę 2 minut koniecznie muszę u siebie wprowadzić, zwłaszcza jeśli chodzi o to nieszczęsne zmywanie i rzucanie ubrań gdzie popadnie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś marnotrawiłam czas śpiąc zbyt długo. Teraz już wiem, że nie popełnię więcej tego błędu.
      Spróbuj z zasadą 2 minut, bo faktycznie znacznie ułatwia życie i funkcjonowanie :)

      Usuń
  2. nie ma to jednak jak wstać wcześniej i przede wszystkim "połykać żabę", czyli robić najgorsze rzeczy od razu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O połykaniu żaby jeszcze nie słyszałam - muszę się koniecznie zainteresować i bardziej zgłębić ten temat :)

      Usuń
  3. O tak w 100% się z tobą zgadzam!!! 1 zasada... o tak, wszyscy chyba lubimy wylegiwać się w łózko, ale to niestety nas tylko rozleniwia, za dużo snu powoduje tylko większe zmęczenie, a pol dnia jest zmarnowanego. Nauczyłam się tego zostając mamusia ;) i choć czasami zdarzało mi się wstać późno po zarwanej nocce, później sama na siebie bywam zła bo zanim ja się rozkręciłam to już dzień się kończył :/ Zasada 2 tej to się nauczyłam w pracy :) kiedy to pracowałam w piekarni i niestety nie wyrabiałam się z końcowym sprzątaniem i wychodziłam dużo po czasie. Tak wiec zmieniłam system na 2 minutowy, wszystko było wypucowane już przed zamknięciem ;) a i czas szybciej w pracy leciał, a ja miałam satysfakcje perfekcji :D Co do 3 zasady to ta mi sprawia najwięcej problemów gdyż obecnie nie mam stałego punktu zaczepienia (praca, nauka), a niestety czym mniej mam do roboty tym trudniej mi się zorganizować :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że śpiąc dłużej człowiek czuje się jeszcze bardziej zmęczony i niedospany. Obserwuję to na swoim mężu, choć on to by potrafił cały czas spać ;)
      Zasada 2 minut w pracy też się może świetnie sprawdzać, choć ja ją stosuję głównie w domu :)

      Usuń
  4. Zasada 2minut jest genialna! Od dłuuuuuuuugiego czasu staram się wcielić ją w życie i różnie mi to wychodzi (właśnie idę nastawić pranie, bo mnie zmotywowałaś :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cieszę się, że udało mi się choć troszkę kogoś zmotywować :)

      Usuń
  5. Zasady bardzo dobre i praktyczne. Muszę sama się zmobilizować, bo zauważyłam, że wiele rzeczy odkładam na ostatni moment, a to nie jest dobre. Potem pośpiech, nerwy i czasami drobne błędy. W życiu ważna jest systematyczność i tego chciałabym nauczyć moje dzieci. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, pośpiech też nie jest dobrym pomocnikiem, o czym się nie raz przekonałam. Dlatego tak ważna jest dobra organizacja czasu :)

      Usuń
  6. Obiecywałam sobie każdy z Twoich punktów, i za każdym razem porażka. Ale.. watro znów zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, może akurat tym razem Ci się uda wytrwać? :) Życzę powodzenia! :)

      Usuń
  7. poprosze o wiecej tego typu wpisow ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przypadł CI do gustu :)
      Postaram się w przyszłości napisać coś więcej o planowaniu :)

      Usuń
  8. Ja mam ciągłe wrażenie, że czas ucieka mi przez palce, muszę koniecznie wypróbować tą zasadę 2 minut. Brzmi bardzo mądrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czas biegnie nieubłaganie, więc trzeba go jakoś dobrze zagospodarować, żeby nie mieć poczucia straconego czasu ;)

      Usuń
  9. Twoje wpisy nie wyświetlają mi się w aktualnościach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może pomoże ponowne odobserwowanie i zaobserwowanie? Mi to w kilku przypadkach pomogło :)

      Usuń
  10. Bardzo, ale to bardzo przydatne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny poradnik! Nic dodać, nic ująć. Trafiłaś w sedno sprawy! Tylko regularność i mała porcja dyscypliny na co dzień działa :) i TO WCAlE NIE CUDA :)
    Pozdrawiam ciepło. Dorota

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne zasady, chociaż będzie mi trudno je wcielić w życie, bo z regularnością jestem na bakier ;) Co do wstawania codziennie o tej samej godzinie - to nie dla mnie. Od poniedziałku do piątku wstaję o 6 rano a weekendy to jedyne dwa dni kiedy mogę się chociaż trochę wyspać. Więc korzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie z regularnością krucho, bo wiecznie mam przy sobie kalendarz, który jest wyznacznikiem mojego wolnego czasu :D

    Pozdrawiam, Siostra Polka :)

    OdpowiedzUsuń