26 marca 2013

Czyżbym miała się przekonać do Carmexa??? - Carmex Moisture Plus.

Zgodnie z zapowiedzią na Facebooku dziś zaczynamy całą serię recenzji produktów pielęgnacyjnych do ust.
Dbamy o nie przez cały rok, szczególnie zimą. 
Ja po tej zimie zgromadziłam niezły arsenał różnych mazideł, wyrobiłam sobie o nich opinie i chętnie się nimi z wami podzielę :)


Po totalnej wtopie tubkowego Carmexa truskawkowego byłam mocno sceptycznie nastawiona do produktów Carmex. Sama bym już raczej nie kupiła żadnego ich produktu, ale skusiłam się na udział w konkursie i udało mi się wygrać u Aliny dwie pomadki Carmex. Drżącą ręką otwarłam opakowanie i niepewnie wyjęłam pomadkę. Na początku urzekł mnie zapach. O, tu już zostałam kupiona ;) Owszem, czuć nieco mentol, ale złamany jest jakąś słodką wonią - wanilia? W każdym razie delikatnie i przyjemnie.


Sztyft jak wskazuje nam producent jest bezbarwny, nadaje jednak ustom połysk. Ten połysk utrzymuje się dosyć długo na ustach. Tuż po nałożeniu balsamu, czuć lekkie mrowienie czy też raczej chłodzenie - typowe działanie mentolu. Nie jest jednak jakieś strasznie uciążliwe. 
Smak balsamu - słodziutki :) Ciężko mi było powstrzymywać się od oblizywania ust :)
Czy spełnia swoją podstawową funkcję - ochronną i nawilżającą? Owszem. Na moich ustach daje radę. Nie próbowałam go używać w stanach skrajnego wysuszenia ust, ale podejrzewam, że też by sobie poradził. 
Sztyft jest miękki, łatwo się rozprowadza na ustach. Mało problematyczny, nie trąci mentolem na kilometr. Wersja bezbarwna u mnie zdała egzamin i trzymała w ryzach moje usta.


Za sztyft o wadze 10g zapłacimy około 17zł. 
Carmexy są dostępne w wielu miejscach, drogeriach, np. w sieci drogerii Rossmann.
Na mnie Moisture Plus zrobił zdecydowanie lepsze wrażenie niż wersja truskawkowa, w tubce, która mnie zawiodła i wykończyć jej nie potrafiłam. Po Moisture Plus może jeszcze kiedyś sięgnę, ale pod warunkiem, że znajdę go gdzieś w promocji ;P

Jeśli kogoś interesują obietnice producenta oraz skład to może sobie poczytać:

21 komentarzy:

  1. kiedys sie nad nim zastanawialam i teraz zaluje, ze nie kupilam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się jakoś nie mogę przekonać... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie miałam żadnego carmexa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. używam wersji różowej - ochrania nieźle, ale na siarczysty mróz jest za słaba. za to daje piękny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja swojego pierwszego carmexa kupiłam w styczniu tego roku i strasznie się rozczarowałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja go bardzo lubię i zawsze mam, a jeszcze bardziej lubię wersję klasyczną w słoiczku, szczególnie na noc :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się bardzo zraziłam do Carmexa po tym, jak miałam do czynienia z wiśniową tubką. Ten, który Ty masz, może być jednak całkiem przyzwoity :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojj ja do Carmexa jestem bardzo zrażona.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja mam odmienne zdanie :) Uważam, że ta wersja nie umywa się do tego tubkowego :)
    Mam wrażenie, że tamta nawilża podczas gdy ta tylko chroni przed wysuszeniem.
    Ale fakt, faktem zapach jest już o wiele bardziej znośny :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Tylko Carmex!
    Akurat miałem to szczęście, że wersja tubkowa całkowicie rozwiązała moje problemy i zdała egzamin śpiewająco, więc nie będę się przestawiał na taki wynalazek, ale dobrze, że Tobie się sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja go baaardzo lubię, polecam Ci też wersję różową :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam okazji używać żadnej wersji słynnego Carmexu. Moisture plus wygląda na fajne,ale chyba na początek przetestuję tubkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zauważyłam, że wiele osób sceptycznie podchodzi do wersji truskakowej. Podobno wypada gorzej od tradycyjnego sztyftu. Ja nie przepadam za mentolem, dlatego nie ciągnie mnie do Carmexu;)

    OdpowiedzUsuń
  14. używałam tej wersji i tak na co dzień bardzo mi się podobała ale moim zdaniem jest dużo mniej wydajna niż jej klasyczny brat. Do tego zwykle jest prawie 2x droższa więc jednak moja ręka częściej do koszyka wrzuca zwykły sztyfcik

    OdpowiedzUsuń
  15. ja na razie juz mam sporo mazidelek do ust i kolejnego niepotrzebuje choć zawsze kusza mnie gdy kolo nich przechodze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam carmexa w klasycznej wersji w słoiczku i jestem z niego zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja miałam różową wersję :)) i bardzo ją lubiłam :))

    OdpowiedzUsuń
  18. też wolę tą wersję carmexu :) klasyczna jakoś do mnie nie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam wersję różową i muszę przyznać, że bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja różową wersję mam na liście do wypróbowania ;p

    OdpowiedzUsuń
  21. lubię jak carmex rozgrzewa wargi :D

    OdpowiedzUsuń