15 marca 2013

KąpieLOVE miłości?

Która z nas nie lubi zrelaksować się po ciężkim dniu w zaciszu łazienki, zanurzając się w pianie, rozkoszując się wspaniałymi aromatami? Ja po prostu uwielbiam i kąpiele są moim małym rytuałem, dzięki któremu rozgrzewam swoje zziębnięte stopy, a dodatkowo odprężam się wchłaniając zapachy różnych specyfików przeznaczonych właśnie do kąpieli. 


Mogłabym się tak godzinami rozwodzić nad opisywaniem przyjemności jaką daje mi pachnąca kąpiel, ale już sobie daruję ;) 
Niemniej jednak muszę się do czegoś przyznać. Bardzo wiele razy sparzyłam się kupując jakieś umilacze kąpielowe, a nadal jak widzę jakiś ciekawy zapach, to od razu wyciągam po niego rękę...i znowu jestem zawiedziona. A wymagam tylko, żeby zapach kosmetyku nie znikał w pół minutki, ewentualnie mile widziana jest jakaś tam ilość pianki w wannie. Niestety okazuje się, że i to są zbyt duże wymagania, bo niewiele kosmetyków do kąpieli spełnia je.
Dlatego chcę Wam dzisiaj opisać cztery różne kosmetyki saszetkowe przeznaczone do kąpieli. Opiszę swoje doznania z nimi związane, głównie te zapachowe...bo o inne ciężko ;)


Nie przypadkowo jako pierwszą opisuję tą sól. To mój faworyt - najlepszy z najlepszych! Niestety w Polsce raczej nie do kupienia... Ja tą saszetkę kupiłam jakoś we wrześniu chyba przy okazji wizyty w Drogerie Markt. Teraz żałuję, że nie sięgnęłam po więcej :( Zapach jest obłędny, niesamowicie intensywny i tak realny, że zawartość saszetki chce się zjeść, a nie wsypywać do wanny! Mimo iż saszetka zawiera 60g produktu i sugerowane jest jej użycie na jedną kąpiel, to ja ją zużyłam na dwa razy i był to dobry ruch. Woda mi pachniała, ja byłam zrelaksowana i szczęśliwa razy dwa ;P 
To się nazywa kąpiel z nutką endorfin! :)


Tą zimową termalną sól do kąpieli zakupiłam w drogerii Astor. Niestety sieć drogerii Astor składa się z tylko ośmiu drogerii, z czego siedem z nich znajduje się w Opolu, a jedna w Strzelcach Opolskich, więc nie-opolanki mogą mieć kłopot z zakupem soli Kneipp. Zawsze można poprosić koleżankę o zakupy :D
Co mnie urzekło w tej soli? Zapach inny niż wszystkie, typowo zimowo-świąteczny. Ten zapach to kwintesencja zapachu świąt Bożego Narodzenia zamknięta w małej saszetce. Przyprawy, pomarańcze, goździki, cynamon, migdały, wanilia...
No ale podobnie jak pierwsza opisywana sól, ta także jest dziełem Niemców... więc oni chyba mają jakiś tajemny patent na robienie fenomenalnych soli kąpielowych :)


Apart, rozgrzewająca esencja do kąpieli. Ten specyfik można zakupić w Rossmannie. Gdzie szukać? Tam gdzie są kosmetyki kąpielowe -żele, płyny itp. Ale żeby go znaleźć, musicie szukać na najniższej półce - przynajmniej w moim Rossku tam są schowane te esencje.
Plus za to, że faktycznie rozgrzewa. Zapach ma wyrazisty, czułam tam pieprz i cynamon. 
Rozgrzewa i ciało i umysł - daje kopa i energię. Po kąpieli chce się działać, robić coś, jest moc!


Na koniec został nam puder do kąpieli. Ten nie zachwycił mnie niestety niczym. Zakupiony w Biedronce przy okazji jakiejś tam oferty. 
Ma pachnieć owocami tropikalnymi i dawać wannę pełną piany. Pachnie mydlinami, piany nie daje żadnej. Czym się tu zachwycać? 75g proszku barwiącego wodę na zielono nie sprawiło mi niestety żadnej przyjemności....

Jeśli ktoś dotarł do końca notki, to gratuluję wytrwałości :D
A Wy macie jakichś swoich kapielowych ulubieńców? 
Może spotkałyście się z którymś opisanym przez mnie kosmetykiem kąpielowym?


14 komentarzy:

  1. Brak wanny rozwiązuje wszystkie kąpielowe dylematy u mnie w domu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapłakałabym się i umarłabym z rozpaczy gdybym nie miała wanny ;)

      Usuń
    2. U mnie też nie ma wanny - cóż za oszczędność wody i czasu :D

      Usuń
  2. Nie miałam nic z tych rzeczy :<

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam ten biedronkowy ale waniliowy. Cudowny specyfik. Pachnie przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że waniliowy puder o wiele lepszy? Hmmm, ja to zawsze wybiorę nie to co trzeba ;P

      Usuń
  4. uwielbiam te olejki z Apartu, całą serię

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też uwielbiam wszystkie kąpielowe umilacze i rok mieszkania z łazienką z prysznicem był dla mnie prawdziwą katorgą :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że można kupić saszetkę umilacza i przekonać się, czy to cudo spełnia nasze oczekiwania. Niestety, wiele produktów nie dostarcza nawet przyjemnych doznań zapachowych. W takiej sytuacji nie widzę sensu nabywania kolejnych opakowań kosmetyku,. W końcu tego typu produkty mają uprzyjemniać nam chwile spędzone w wannie;)

    Odnośnie pudru z Biedronki, to gdy czytałam opis Twoich wrażeń, miałam przed oczami swoją wannę, która wczoraj przypominała Jezioro Turawskie podczas zakwitów;) Spirulina intensywnie barwi wszystko, co napotka na swojej drodze;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poza ostatnim produktem 'omnomnom' :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie znam żadnego z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niedawno sama wpadłam na pomysł relaksu pod pierzyną piany. Kupiłam na spróbowanie puder z Biedry...No, szału nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam czas na kąpiel, zwykle tylko szybki prysznic:)

    OdpowiedzUsuń