Kreskówka jak z bajki? Pierre Rene - szara kreskówka do oczu.

Wyraźna kreska eyelinerem to dla wielu kobiet istotny element makijażu. 
Ja również dobrze się czuję mając oczy podkreślone kreską, wiec w mojej kosmetyczce nie brakuje różnych eyelinerów. 
W listopadzie wzbogaciłam się o kreskówkę do oczu firmy Pierre Rene. A dzisiaj trochę Wam o niej opowiem i pokażę z bliska.


Idę ulicą, mijam wiele kobiet. Ale ta jedna wyróżnia się czymś. Na pierwszy rzut oka nie potrafię określić co ta kobieta ma w sobie, że tak przyciąga mój wzrok. Nie chcę być nachalna, więc ostrożnie się jej przyglądam. Tak, już wiem. 
Nienaganny, stonowany makijaż. Bardzo naturalna twarz, nieco rozświetlona i jednocześnie drapieżnie podkreślone oko. Wyraźna kreska wzdłuż linii rzęs. I żadnego więcej koloru. Tylko ta kreska. To jest to, co tak bardzo przyciąga wzrok. Daleko jej do wyzywającego looku, ale kocie oko nadaje powabu. 
Za chwilę znika za rogiem. A ja nadal pamiętam jej twarz i ten śliczny makijaż. Nie do podrobienia.


Czasami wystarcza minimalizm, żeby ująć za serce i zrobić wrażenie. Do takiego delikatnego, a zarazem drapieżnego makijażu przyda się eyeliner, którym podkreślimy zwierciadło naszej duszy - oczy. 
Seria Perfect Liner od Pierre Rene jest dostępna w pięciu kolorach:
01 Black
02 Gray
03 Blue
04 Green
05 Blue 

Buteleczka z eyelinerem ma pojemność 5,5ml i kosztuje około 14-15zł. 
Pędzelek jest dosyć długi, ale gruby i ciężko jest namalować cieniutką kreseczkę. Ja lubuję się w pędzelkach, więc aplikacja tego linera jest mi niestraszna. Rączka jest długa, co zdecydowanie ułatwia malowanie. 
Ze spraw technicznych, to muszę dodać, że w buteleczce jest metalowa kuleczka, która bardzo ułatwia mieszanie płynu wewnątrz. Dzięki temu liner się nie rozwarstwia i ma odpowiednią konsystencję po wymieszaniu. Duży plus za kuleczkę :)
Kolor eyelinera jest głęboki i wyraźny. Szarość jest szarością, a nie wypłowiałą czernią. Jednak jedna warstwa linera może zostawić prześwit, więc trzeba poprawić kreskę kolejną warstwą.


Liner na oku zachowuje się przyzwoicie, ale zauważyłam, że po dobrych kilku godzinach (około 10-12) zaczyna się kruszyć. Nie rozmazuje się, nie odbija się na górnej powiece, ale się kruszy. Na początku myślałam, że to tusz do rzęs robi mi psikusa, ale próbowałam z różnymi tuszami i efekt zawsze był ten sam. Mi to specjalnie nie przeszkadza, bo po tych kilku/nastu godzinach idę w ustronne miejsce i delikatnie załatwiam sprawę z osypującym się linerem przy pomocy pędzelka, którym omiatam buzię. 
Kolor mi odpowiada, aplikacja wygodna, na oku wygląda ładnie, nie jest drogi. 
Mijają 4 miesiące od kiedy używam tego eyelinera i na razie jego konsystencja się nie zmieniła. Nie zrobił się z niego gęsty glucik, więc obiecane przez producenta 6 miesięcy trwałości od otwarcia chyba nie będzie kłamstwem :)
Jeśli odwiedzę Drogerię Natura, to będę polować na brązowy albo czarny liner z tej serii, bo pomimo małych wad polubiłam się z tą "kreskówką" jak to producent nazwał :) Nie wiem jak u Was, ale w mojej Naturze jakiś czas temu pojawiła się szafa Pierre Rene - czas zaznajamiać się z asortymentem :D


Komentarze

  1. wygląda bardzo fajnie. Nawet lepiej niż czarna krecha. Pasuję Ci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Lubię mieć wybór i nie biegać zawsze z tym samym kolorem na oku ;)

      Usuń
  2. też mam ten szary i bardzo mi odpowiada :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jak zwykle wielkie nic w Naturze... :( A tu w Zielonej zamknęli mi Asterke i już całkiem dupa :( Ale linerek całkiem fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja kreska jest idealna:) nie wiedziałam o istnieniu kreskówek od Rene:)bardzo ładnie wygląda na oku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem fajny kolor :) Ja lubię też eyeliner z My Secret.

    OdpowiedzUsuń
  6. myslałam, że będzie "szarszy", albo chociaż troche bardziej "szarawszy" a on taki "stalowany" do niemal czarny:/ łe

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie wygląda, ale "kreskówka"? Litości... mogli sobie darować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładny kolor :) Dobra odskocznia od czarnej kreski.

    OdpowiedzUsuń
  9. śliczny kolor ;)
    jednak ja wolę do swoich ciemnych oczu czarne kreski i ewentualnie linia wodna na biało ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No proszę - właśnie szukałam eyelinere w ciemno-szarym kolorze, świetnym do dzienniaczków. Essence żelowy wydaje mi się za jasny, więc może wypróbuję ten Pierre Rene, bo faktycznie ciężko znaleźć fajny szary eyeliner w przystępnej cenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniały kolor! Takiego jeszcze nie mam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. przyjemny ten kolorek :) coś innego niż klasyczna czerń :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ooo, lubię takie "kruszące się" linery, zwykle są bardzo trwałe, co ma dla mnie duże znaczenie przy tłustych powiekach ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo ładny ma kolorek :):) idealna krecha kochana ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie potrafię zrobić tak prostej kreski, na dodatek mam opadającą powiekę i nic nie widać...szkoda;[

    OdpowiedzUsuń
  16. ładnie się prezentuje, ale ja generalnie rzadko robię kreski :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie no obsypującym się panom mówimy NIE ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. nie lubię takiej formy linerów.. choć nie tyle ja nie lubię, co one mnie nie lubią, bo obsługiwać za świat się ich nie umiem nauczyć ;) z żelkami idzie mi szybciej i łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy