10 lipca 2016

Dodatki do niemieckich czasopism | Sierpień 2016 |

Oj dawno mnie tutaj nie było, dawno. Dla spragnionych doznań kosmetycznych, odsyłam na kanał, gdzie czeka film z moimi zakupami kosmetycznymi z miesiąca czerwca. Sporo się tego nazbierało, a i ja się troszkę rozgadałam. Ale jeśli macie ochotę, to zapraszam TUTAJ
Tymczasem pokażę Wam co udało mi się dorwać w kiosku dosłownie kilka dni temu. A żeby wpis nie stracił na aktualności, to publikuję go najszybciej jak tylko mam tę możliwość. Bo wiem, że zagląda tu kilka dziewczyn mieszkających tak jak ja w Niemczech, więc jeśli coś je zainteresuje, to mogą szybko biec do sklepu po gazety :) 



W niemieckich czasopismach często pojawiają się bardzo ciekawe dodatki. W ten sposób zaopatrzyłam się między innymi w mój pierwszy pędzelek do makijażu od Zoeva. Jednak teraz zakupiłam aż dwa miesięczniki, ponieważ mocno zaciekawiły mnie kosmetyki, które były do nich dodane jako gratisy. Sprawdziłam oczywiście ceny regularne tych produktów i okazało się, że jest to naprawdę opłacalny zakup.


W czasopiśmie Petra na miesiąc sierpień znajdziemy pomadki Maybelline Color Sensational. Ja widziałam dwa odcienie tych pomadek i zdecydowałam się na kolor nr 448 Coral Flourish. Ładny, letni, koralowy odcień, który wydaje się być naprawdę ciekawy. Nie używałam jej jeszcze (bo za krótko jestem w jej posiadaniu), ale po wykonaniu swatchy na grzbiecie dłoni mogę stwierdzić, że będzie mieć przyzwoite krycie oraz lekką, maślaną formułę. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Cena regularna tych pomadek oscyluje wokół 7-10€ w zależności od drogerii. A za gazetę z pomadką płacimy tylko 2,90€. Jeśli tylko znajdziemy interesujący nad kolor pomadki, to warto skusić się na zakup.


Drugi miesięcznik z ciekawym dodatkiem to Cosmopolitam na miesiąc sierpień. Tutaj znajduje się zestaw miniatur szamponu i odżywki do włosów John Fieda Frizz Ease. Zamysł jest taki, by oba produkty pasowały do letniej, wyjazdowej kosmetyczki. I pomysł jest świetny za śmiesznie niską cenę. Zazwyczaj takie miniatury kosztują około 3€ za sztukę, czyli oba produkty kosztowałyby nas jakieś 6€, a tutaj za gazetę, szampon i odżywkę płacimy tylko 2,20€. Te kosmetyki również czekają na to, aż ich użyję i jeszcze trochę poczekają. Bo mam zamiar zabrać je ze sobą na jakiś weekendowy wypad za miasto, który nastąpi prawdopodobnie we wrześniu.



Co sądzicie o takich dodatkach? Skusiłybyście się na zakup gazet z tego typu kosmetykami? A może czasopisma w Polsce już też oferują tego typu produkty jako gratisy? Jestem ciekawa jak Wy to postrzegacie :)

17 maja 2016

Dresslink - moje pierwsze zamówienie.

Kilka dni temu, po około dwóch tygodniach od złożenia zamówienia dotarła do mnie przesyłka od Dresslink.com. Zdecydowałam się na kilka produktów, tak tylko, żeby sprawdzić ich jakość. Wiadomo było, że nie będzie to wszystko wyglądać jak z paryskiego butiku, ale raz kozie śmierć - musiałam sprawdzić na własnej skórze :)

http://www.dresslink.com/?utm_source=blog&utm_medium=cpc&utm_campaign=Carly1410

Nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała tak bardzo znanej i popularnej "czarnej maseczki" oczyszczającej. Co bardziej odważne stosują ją na całą twarz, te bardziej ostrożne stosują je tylko na miejsca strategiczne typu nos czy inne podatne na powstawanie wągrów. Podobno nieźle potrafi przy okazji wydepilować włoski na twarzy. To się okaże ;)

http://www.dresslink.com/effective-clays-facials-blackhead-remover-mask-acne-deep-cleansing-black-mask-p-25543.html?utm_source=blog&utm_medium=cpc&utm_campaign=Carly1410

Kolejny hit internetu, blogosfery, vlogosfery, a ja jak zwykle jestem ostatnia. zdecydowałam się na zestaw pędzli mocno inspirowanych pędzlami Real Techniques. I na pierwszy rzut oka jest efekt "wow". Wykonanie i jakość tych pędzli wydaje się być naprawdę świetna. Okaże się czy nie będzie się z nimi nic działo. Na razie jestem pełna optymizmu i zabieram się za używanie ich. Wybrałam zestaw czterech pędzli z etui.

http://www.dresslink.com/4pcs-professional-cosmetic-makeup-brushes-set-foundation-eyeshadow-brush-tools-p-13558.html?utm_source=blog&utm_medium=cpc&utm_campaign=Carly1410

Kolejną rzeczą, już niekosmetyczną jest plecak. Potrzebowałam "na gwałt" plecaczka, który byłby przydatny podczas wycieczek rowerowych. Jakoś zawsze mam obawy przed wożeniem torebki w koszyczku. Nie chciałabym, żeby ktoś mi ją ukradkiem podwędził. Dlatego zdecydowałam się na plecak, który mnie w 100% satysfakcjonuje. Obawiałam się, że dostanę jakiś kawałek szmatki udającej plecak, ale okazało się, że plecak jest dobrze wykonany, z solidnego materiału. No i wbrew pozorom jest pojemny. Zmieszczę w nim swój duży portfel, telefon, małą kosmetyczkę i butelkę wody. Jestem mega zadowolona z tego wyboru.

http://www.dresslink.com/women-ladies-girls-floral-mini-bookbag-travel-backpack-p-34646.htmlutm_source=blog&utm_medium=cpc&utm_campaign=Carly1410

No i rzecz ostatnia. Skuszona ceną, która była wybitnie niska (0,01$) zamówiłam bluzkę/tunikę, która teoretycznie miała być sukienką. Tutaj niestety widać chińszczyznę, bo materiał jest sztuczny,a i nie wygląda to jakoś spektakularnie. Oczywiście, będę ją nosić, jakoś to wystylizuję, ale nie wygląda to oszałamiająco. Nauczka na przyszłość - nie kupuj nic podejrzanie taniego ;)

http://www.dresslink.com/women-fashion-sexy-v-neck-short-cap-sleeve-solid-aline-mini-dress-business-casual-dress-outfits-p-36537.html?utm_source=blog&utm_medium=cpc&utm_campaign=Carly1410

To wszystko co zamówiłam z tej strony. Na razie jestem zadowolona, zobaczymy czy będzie tak nadal, kiedy poużywam trochę tych rzeczy. Byłam naprawdę ciekawa jak przebiegają zamówienia, czy długo trzeba czekać i jak faktycznie jest z jakością tych produktów. A czy Wy macie jakieś doświadczenia z tego typu stronami? I dajcie znać jak podobają Wam się moje zakupy :)


7 maja 2016

Moje stare-nowe miejsce w sieci.

Nie jest trudno zauważyć, że coraz mniej postów pojawia się na blogu. Z kilku powodów nie mam możliwości regularnego publikowania. Ale nie oznacza to, że znikam z sieci! Co to, to nie. Jednak w zastępstwie świata blogowego znalazłam sobie podobny światek. Otóż od kilku/kilkunastu miesięcy pochłonął mnie YouTube. Oglądam namiętnie sporo kanałów, nie tylko tych urodowych. Jest to dużo wygodniejsze i szybsze niż czytanie blogów. Trochę to smutne, ale co poradzić. Codziennie do śniadania odpalam filmik, w ciągu dnia jak mam chwilkę to też przeglądam co tam nowego w subskrypcjach.
I tak się wciągnęłam, że zapragnęłam (znowu) sama nagrywać. Jeśli jesteście ze mną od początku, to pewnie pamiętacie moje próby kilka lat temu (wstyd wspominać). Jednak teraz mam nieco więcej możliwości, wiedzy i jakiś tam sprzęt, więc startuję ze zdwojoną siłą! 


Może nie pokażę tutaj nic innowacyjnego, co Was zachwyci od pierwszego wejrzenia. Może poczujecie ciarki żenady oglądając to. Jednak wychodzę z założenia, że w życiu trzeba wszystkiego spróbować! Wiem też, że nie mam siły przebicia, ale za to mam Was! Jako, że sama lubię oglądać takie różne misz-maszowe filmy, czasami z ciekawości, czasami z sympatii do dziewczyn, to może uda mi się także Was czymś zachęcić i w jakimś stopniu poczujecie do mnie miętę??? :D 

Na kanale znajdziecie już kilka próbnych filmów, jeszcze nie kosmetycznych, ale zawsze możecie zajrzeć i dać radę co mogę zmienić. Ja Was serdecznie zapraszam i mam nadzieję, że z zaproszenia skorzystacie :) Cały kanał jest TUTAJ :)

21 kwietnia 2016

Manicure w grochy. Lakiery Catrice w roli głównej.

Całe wieki nie było tu paznokci. Właściwie zdobień paznokci. Ale każdy wie o co chodzi. Więc nadszedł ten dzień, że Rodzynka doznała oświecenia. I sięgnęła po aparat. Wow. Sama jestem pod wrażeniem. Nic szałowego nie wykombinowałam. Rzekłabym, iż jest to powrót do korzeni. Tradycyjne, najłatwiejsze kropki przy użyciu sondy i dwóch lakierów do paznokci firmy Catrice. ot, tyle. 


Lakiery użyte do wykonania zdobienia:
- jako baza odżywka do paznokci Eveline 8 w 1
- róż to lakier Catrice nr 112 Cha- KIRA
- brąz to lakier Catrice nr 61 Greige! The New Beige
- lakier nawierzchniowy Essie good to go
+ do wykonania kropek użyłam sondy Essence


Całość prezentuje się w taki sposób:



Swoją drogą jestem zachwycona lakierami Catrice. Jeżeli chodzi o wygodę pędzelka, to są niemal tak wygodne jak pędzelki w lakierach Essie. Ich krycie również mnie pozytywnie zaskoczyło. Wystarczyła jedna, grubsza warstwa do uzyskania pełnego krycia. Jestem pod wrażeniem.
A Wy znacie te lakiery? Miałyście jakąś styczność z nimi? Jaka jest Wasza opinia na temat tych lakierów i oczywiście jak podoba Wam się mój manicure i połączenie kolorów?

12 kwietnia 2016

Wiosenna chciejlista - H&M - odzież.

Tak jak wczoraj zaczęłam, tak dziś pociągnę temat wishlist zakupowych dalej. Zbliża się wielkimi krokami lato i nieco ładniejsza pogoda. O ile w koszulki, T-shirty jestem jakoś zaopatrzona, tak kilku detali jeszcze mi brakuje. Spisałam sobie krótką listę, którą będę chciała mniej więcej do czerwca odhaczyć. Jeśli jesteście ciekawe moich planów zakupowych, to zapraszam do notki! 


W szafie mej panuje deficyt szortów. Dlatego uznałam, że do lata zgubię nieco zbędnych kilogramów i zaopatrzę się w spodenki z wyższym stanem. Zwykłe, proste i pasujące do wielu stylizacji. Co o nich myślicie?


Bawełniana koszula w kratę to zdecydowanie coś dla mnie. Można ją na siebie narzucić zarówno latem w chłodniejszy wieczór, jak i zimą na basicową bluzkę do jeansów. Uwielbiam takie uniwersalne ciuchy. 


Czarna, zwyczajna kurtka z ekoskórki. Odczuwam jej brak. Jesienią zakupiłam czarną, cienką puchówkę, jest fajna, ale niepraktyczna, gdyż strasznie wychodzą z niej piórka i mam wiecznie zabrudzone siedzenie w samochodzie. Ekoskóra raczej takich cudów czynić nie będzie. Na chłodne poranki i wieczory kurtka jest mi niezbędna, gdyż jestem strasznym zmarzluchem...


Właśnie rozgrywa się u mnie tragedia. Totalnie rozpada mi się moja torebka na co dzień. Co prawda kosztowała jedyne 8€ i swoje już wysłużyła, ale jednak serce boli. Więc szukam czegoś dużego, czarnego i uniwersalnego. Myślę, że ta torebka będzie się nadawała do targania moich ciężarów w niej ;)


Nie byłabym sobą, gdybym przez przypadek nie trafiła na coś czego tak naprawdę pierwotnie nie szukałam. Ale koszulek nigdy za dużo. A ten T-shirt wyjątkowo jest w moim stylu, kolorystyce i generalnie pasuje do mnie.


A teraz piszcie czy macie którąś z tych rzeczy i jak się u Was sprawuje. Liczę się z Waszym zdaniem i właśnie dlatego dzielę się z Wami moimi chciejlistami :)
Przy okazji zapraszam Was na mój drugi filmik na kanale! KLIK :)

11 kwietnia 2016

Wiosenna lista życzeń | Dresslink chciejlista.

Hej hej! Wraz z nadejściem kwietnia dostałam ogromnego kopa energii. Mam sto pomysłów na minutę, cały czas dobry nastrój i staram się realizować wiele z moich planów. Jeden z planów to robienie rozsądnych zakupów tylko z listą. Dlatego zaczęłam tworzyć kilka list z moimi "must have" na następne miesiące. Mam zamiar się ich trzymać i nic ponadto nie kupować. Dziś przedstawię Wam moją listę ze sklepu Dresslink. Co prawda po wejściu na ich stronę oczy zaczęły mi błyszczeć i wykupiłabym połowę sklepu, ale rozsądek nakazał - wybierz tylko to, co jest Ci naprawdę potrzebne! 


Na pierwszy rzut poszedł cały zestaw, który ma pomagać w stylizacji i układaniu włosów. Lubię kombinować z fryzurami, ale niestety brak mi do tego akcesoriów. Tutaj mam ich całe multum za jedyne 3,49€. Cena kusząca, bo przeglądając aplikację Wish znajdywałam tylko pojedyncze przedmioty, a każdy za 1€, co w sumie po podliczeniu dałoby dużo większą kwotę. 

Kolejną rzeczą, którą po prostu MUSZĘ w końcu mieć, to zegarek. Od lat podobają mi się zegarki z kilkoma cienkimi paskami, rzemykami, które cudownie oplatają nadgarstek i nie trzeba do zegarka zakładać jeszcze oddzielnie bransoletek. Super sprawa, zwłaszcza na cieplejsze miesiące, kiedy to zaczynam nosić bluzki z krótkim rękawem i taki zegarek będzie świetnie wyglądać i zdobić. 


Do zakupu zestawu pędzli zbieram się już od kilku dobrych miesięcy. Póki co dokupywałam pojedyncze sztuki, ale cały czas z tyłu głowy siedzi mi nowy zestaw. Naczytałam i nasłuchałam się wielu pozytywnych opinii o pędzelkach robionych na kształt Real Techniques i zaczęła mi ślinka ciec na ich widok. Jestem ich naprawdę bardzo ciekawa i mam nadzieję, że będzie mi dane sprawdzić ich jakość.


Ta szczotka do nakładania podkładu na twarz z jednej strony mnie fascynuje, a z drugiej przeraża. Nie wiem czy dałabym radę nakładać sobie coś na twarz takim wynalazkiem i trochę boję się takiego zakupu. Ale znowu tak jest głośno o tych szczotach, że może coś jednak w tym jest???


Pozostając w strefie "beauty", ale udając się w kierunku pielęgnacji, moim kolejnym wyborem jest maska. Słynna już czarna maska silnie oczyszczająca. Zależy mi na tym, aby w końcu porządnie oczyścić swoje pory na nosie (jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi). Ta maska podobno działa cuda i chętnie się o tym przekonam na własnej...skórze!


Jeżeli chodzi o odzież, to przyznaję się szczerze - jestem modową ignorantką. Jednak od zeszłego lata chodzi za mną kupno jakiegoś ładnego kombinezonu. I nie mogę znaleźć nic, co by mi się podobało... Dlatego po przeszukaniu Dresslink wpadłam w zachwyt nad tym jednym, konkretnym kombinezonem. Pytanie brzmi, czy on by mi w ogóle pasował???

To by było chyba na tyle rzeczy, które "za mną chodzą" i są mi niezbędne do egzystencji ;) Dajcie znać czy znacie Dresslink, czy zdarzyło się Wam coś zamawiać, jak tam Wasze wrażenia? A może tak jak ja, najpierw robicie sobie listę, a potem szperacie w czeluściach internetu? :D

4 marca 2016

Podkłady dla bladolicych po raz drugi

Dobór odpowiedniego podkładu to połowa sukcesu jeżeli, chodzi o wykonanie dobrego makijażu. Chyba nikt z nas nie lubi patrzeć na siebie w lustrze i widzieć odcinającą się linię między twarzą a szyją. Dlatego też ciężkie jest życie kobiet o jasnym odcieniu skóry, gdyż wielu producentów kosmetyków zapomina o ich potrzebach. Ja jestem blada, co osiąga swoje apogeum w miesiącach zimnych, jak na przykład aktualnie - marzec, kiedy to słońca jest jak na lekarstwo. Ale szukam swoich ideałów w podkładach i nie boję się kombinować. Nieraz mieszam ze sobą dwa różne kolory o różnych wykończeniach i sprawdzam, czy efekt jest dla mnie zadowalający. 


Dziś pokażę Wam kilka podkładów, które ostatnio gościły w mojej łazience i na mojej twarzy. Cztery całkowicie różne podkłady, o różnych właściwościach i nieco innych odcieniach, choć zawsze sięgam po tę najjaśniejsze z każdej gamy. 


Tutaj widzicie zestawienie wszystkich czterech podkładów jak mają się do siebie. Jak można zauważyć, najjaśniejszy okazał się być Catrice All Matt Plus 010 Light Beige. Jest on naprawdę jasny, bez okraszenia twarzy różem i brązerem można spokojnie udawać trupa. No i kryje. Dosyć mocno, więc trzeba z nim uważać.
Jako drugi mój faworyt. Podkład Rival de Loop Natural Lift Make Up 01 Light Beige. Używam go nałogowo. Daje dobre krycie, przyjemnie wtapia się w skórę i nie daje efektu maski. Nie robi mojej twarzy krzywdy, a do tego jest tani (cena to około 3€). 
Zaraz po tym podkładzie uznałabym śmiało, że na trzecim miejscu plasuje się Astor Skin Match 100 Ivory. Jednak jak dla mnie jest on zbyt mało kryjący i to go deklasuje. Nie jest tak bardzo trupi jak Catrice ale to raczej podkład dla mało wymagających kobiet, które chcą tylko wyrównać koloryt cery. No i odnosiłam wrażenie, że nieco ciemnieje na twarzy, a tego nie lubimy.
Czwarty i jak dla mnie najsłabszy okazuje się być podkład Manhattan Easy Match Make Up 32 Classic Ivory. Zamiast dobrze wyglądać, wygląda źle na twarzy. Niby nadaje jakis tam kolor, ale to nie jest to czego szukam. Jest lekki, ale aż za lekki. Żużyłam go zwyzajnie mieszając z innym podkładem. Co prawda w tej serii jest jeden odcień jaśniejszy, ale tamten jest znowu prawie aż biały. Zresztą, chyba nawet na blogu pojawiła się kiedyś wzmianka o nim (o TUTAJ znalazłam).


Podsumowując moje wywody odnośnie kolorów, muszę stwierdzić, że wszystkie te podkłady są stosunkowo jasne. Ale to, po który sięgamy zależy od naszych preferencji. Ja na przykład lubię podkłady dobrze kryjące, o gęstej konsystencji. Nie przepadam za lejącymi się z opakowania produktami, które dodatkowo nie radzą sobie z kryciem nawet po nałożeniu trzech warstw (sic!).


Mam nadzieję że coś Wam się uda z tego wpisu dla siebie wyciągnąć. Dodam, że do wtorku nie mam internetu, ten wpis produkuję na telefonie i proszę o wybaczenie ewentualnych błędów :) Kiedy wrócę do cywilizowanego świata z internetem, postaram się pisać częściej i nieco bardziej logicznie :)
Tymczasem życzę Wam udanego i słonecznego  weekendu!

Jeśli chcecie zajrzeć do notki z pierwszym zestawieniem podkładów dla bladolicych  (sprzed 4 lat) to zapraszam TUTAJ!

22 lutego 2016

Pomadka (wy)trwała. Astor.

Kiedy pierwszy raz trzymałam pomadkę Astor w ręce i spojrzałam na jej kolor przeraziłam się. Już widziałam oczyma wyobraźni siebie umalowaną jak klaun, z ustami niczym rasowy krwiopijca zaraz po krwawej degustacji. Rzuciłam nią w kąt i zapomniałam o jej istnieniu. Po to, żeby zimową porą ją znaleźć i odkryć na nowo. Zdecydowanie podczas chłodniejszych miesięcy lepiej czuję się w takich kolorach, a opracowawszy system nakładania pomadki nie obawiam się wpadek z rozmazanym konturem ust.


Mowa będzie dziś o trwałej szmince do ust firmy Astor, opatrzonej numerkiem 008 Spicy, zaprojektowanej przez Heidi Klum. Z tego co zdążyłam sprawdzić, to szminki te są cały czas dostępne w sprzedaży, na przykład w drogerii internetowej Lady Make Up, w cenie około 28 zł.


Odcień 008 Spicy, jak sama nazwa wskazuje, ma być pikantny. I coś w tym jest, muszę przyznać. Po jej nałożeniu na usta czuję się kobieco, wyjątkowo. Kolor jest trudny do określenia. Coś na kształt burgundu czy też czerwonego wina. Dużo też zależy od aplikacji pomadki i tego ile jej nałożymy na usta.
Kwestia aplikacji. Nie da się tej pomadki nałożyć prosto na usta smarując sztyftem. Wychodzi wtedy karykaturalny, przerysowany efekt. Ale już używając pędzelka do ust można stopniować nasycenie koloru, dokładać po trochu pomadkę aż do uzyskania pożądanego efektu. W ten sposób okiełznałam szminkę, która na początku mnie przerażała. 


Producent obiecuje nam tutaj wyjątkową trwałość produktu i trzeba przyznać - trwałość jest niesamowita. Pomadka utrzymuje się na ustach przez kilka do kilkunastu (!) godzin. W moim przypadku jest to zazwyczaj cały dzień i to bez poprawek. Ściera się tylko delikatnie i równomiernie. Coś wspaniałego.  Po dłuższym czasie wysycha i wtapia się w usta dając matowe wykończenie. Podczas jedzenia i picia tylko delikatnie traci na intensywności. Jedyny minus jest taki, że dzięki swej długotrwałej formule wysusza usta. Ja niweluję to wysuszenie nakładając na pomadkę balsam ochronny. Zyskuję wtedy nawilżenie oraz dodatkowy połysk. 

Dla mnie ta szminka to hit. Daje ładny, intensywny i długotrwały kolor na ustach. Za cenę 28zł warto się skusić. W całej serii jest do wyboru 5 różnych odcieni. Jeśli obawiacie się takich intensywnych i ciemnych odcieni, to na pewno znajdziecie wśród pozostałych kolorów w tej serii coś bardziej odpowiedniego dla siebie. Choć czasami warto zaszaleć i zaryzykować z kolorem.