13 stycznia 2012

Tydzień z bublami. Część V - Wonder Liner, Oriflame.

Czarna kreska nad linią rzęs niewątpliwie dodaje charakteru makijażowi, świetnie podkreśla oko i jest jednocześnie dobrym wykończeniem.
Każda z nas preferuje inny eyeliner - żelowy, w kałamarzu, z gąbeczką itp. Ja na początku swojej przygody z linerami miałam ochotę poeksperymentować mimo iż eyeliner żelowy to był mój strzał w dziesiątkę. Tym sposobem skusiłam się na Wonder Liner. Zachęciło mnie głównie to, że Wonder Lash Mascara to mój numer jeden wśród tuszy do rzęs, więc eyeliner uznałam nie może być gorszy. Ale o tym później ;P
Kilka słów od producenta:
" Niezwykle czarny tusz do kresek z wielowymiarowym aplikatorem pomaga uzyskać różne efekty w makijażu oka. Intensywna czerń i precyzyjny aplikator nadadzą długotrwale utrzymujący się, niesamowity efekt. Przed użyciem mocno wstrząsnąć. 2.5  ml "

Brzmi kusząco, czyż nie?
Żeby nie było zbyt różowo, to idziemy dalej...
Na powyższym zdjęciu można podziwiać aplikator - gąbeczka. Z jednej strony ciekawie ścięta. Jednak aplikator jest zdecydowanie zbyt sztywny.
Konsystencja - zbyt wodnista. Mimo iż ocieram aplikator o brzeg butelki, to i tak tusz spływa co jest bardzo niewygodne. Na powiece tusz się rozcieka, wypływa poza kreskę którą uformuję.
Mimo iż jakąś tam wprawę mam, z tym eyelinerem walczę od września, to i tak nie daję rady narysować takiej krechy jaką chcę.
Wytrzymałość.... beznadziejna. Po kilku godzinach mam odbitą krechę na górnej powiece. A zawsze używam bazy pod cienie. Nienawidzę kiedy coś mi się odbija na powiece. Nienawidzę tego eyelinera. Używam go tylko do makijaży robionych "na chwilę" i "do zdjęć".
Jedyny plus - kreska jest ładnie matowa i po namalowaniu dość szybko zasycha. To by było na tyle z zalet ;)
Delikatnie mówiąc - porażka, nie polecam.

10 komentarzy:

  1. właśnie widzę, jaki jest okropny i wodnisty ;o czasem się cieszę, że nie zamawiam nic z oriflame ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam wiele produktów Ori lubię, ale ten m się wybitnie nie udał ;P

      Usuń
  2. A pfe! Trzymam się z daleka od Oriflame, odkąd zakupiony tam tusz sprawił, że moje oczy wyglądały, jakby mi je ktoś popodbijał z tym, że bez fioletowych naleciałości.
    Później dostałam w prezencie szminkę i to jedyna rzecz, jakiej używam.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja polecam eyeliner z Wibo, kupiłam go ostatnio i ja, największa kaleka w robieniu kresek, potrafię wyczarować nim zarówno krechę cienką jak i grubą, która jest równa i trzyma się cały dzień! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. lubie aplikator gąbeczkowy, ale jeśli już to taki z eveline ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorzej jak któraś z dziewczyn, która zaczyna swoją przygodę z kreskami, trafi na niego i się zniechęci.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zszokowana waszymi opiniami! Też go mam i uważam,że jest fantastyczny. Zrecenzowałam na blogu. Totalna odwrotność tego, co Ty napisałaś. :D
    Teraz już go nie używam, ale dzięki niemu nauczyłam się w ogóle robić kreski! I to na luziku.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja polecam eyelinery z Golden Rose, są naprawdę świetne.
    Wiem co mówię kreski maluję 15 lat i wiele linerów przetestowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja polecam eyeliner z bell w piórku (czerwone opakowanie). Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń