4 stycznia 2012

Prasowany róż do policzkow Bell No: 051

Róż do policzków. Podejrzewam, ze każda kobieta ma co najmniej jeden w porywach do kilkudziesięciu róży ;) Ja mam ich kilka, jedne darzę mniejszą, inne większą sympatią ;) Dziś przedstawię Wam jednego z moich ulubieńców :) Jako, że jestem bladziochem i mam skłonność do wypieków na buzi, to z różem nie mogę poszaleć. Stawiam na delikatne, jasne, nie brokatowe róże, które tylko delikatnie będę konturować mi buźkę. Idealnie spisuje się u mnie róż Bell nr 051.

Tym różem można swobodnie stopniować intensywność jaką chce się uzyskać na policzkach.
Róż utrzymuje się na policzkach kilka godzin, później blednie. mikodrobinki widoczne na opakowaniu nie dają teatralnego, karykaturalnego efektu na twarzy, tylko ładnie rozświetlają.
I jak Wam się podoba? Bo mi bardzo :)

11 komentarzy:

  1. Ja też mam róż Bell, tyle, że kolor 053, kupiony dosłownie wczoraj! jestem nim oczarowana, o takim odcieniu marzyłam :)
    a ten na Twoim poliku wygląda uroczo i niezwykle dziewczęco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie wygląda na twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda prześlicznie. Ostatnio miałam go w łapkach i odłożyłam

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny odcień, a jakie Ty masz paznokcie długie, zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, mój róż rozsypał mi się cały, może poszukam tego :)

    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ładny kolorek! i fajnie rozświetla :)!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze rozważałam zakup różu, ale jakoś nigdy nie mogłam się przekonać - chyba za bardzo lubię swoją niemal trupią bladość ;)

    OdpowiedzUsuń