15 października 2011

Zapraszam na kawę...i nie tylko ;)

 Nie znam osoby, która by nie lubiła zapachu kawy. Sama jej nie pijam, ale uwielbiam upajać się jej aromatem.
Jak już wcześniej wspominałam, dostałam naturalne mydło Shea Mocca od Crafterie. 
Kilka słów od producenta na temat tego mydełka:
" Drobinki świeżo zmielonej kawy peelingują skórę, a zawarta w niej kofeina usuwa z organizmu toksyny, uwalnia nadmiar tłuszczu i poprawia krążenie krwi. Kakao jest źródłem wielu substancji i mikroelementów działających regenerująco, kojąco oraz ochronnie na skórę. Pobudzający zapach kawy, kakao i cynamonu ożywia zmysły i wprowadza w dobry nastrój – prawdziwy eliksir dla duszy i ciała.
Olejek cynamonowy działa antyseptycznie,  łagodzi  przeziębienia, zaburzenia w krążeniu, stany zapalne skóry.
Waga: 110g".
Brzmi świetnie, prawda? :) A jak jest w rzeczywistości? :) 
Mydełko wygląda tak:
Tutaj w towarzystwie świecy zapachowej - tworzą wspólnie idealny duet!

Co mogę powiedzieć o mydełku? Zanim zaczęłam go używać, najpierw szukałam informacji na temat mydeł naturalnych, na temat składu tego mydła itp.
Skupiłam się głownie na wyjaśnieniu pojęcia masło shea. Wszędzie o nim głośno, ale tak naprawdę co w nim jest? Ciotka Wikipedia odpowiedziała tak na moje pytanie:
" Masło shea jest szeroko stosowane w kosmetyce, jako środek nawilżający, zmiękczający skórę, kojący, przeciwzmarszczkowy. Stanowi w niewielkim stopniu naturalną ochronę przed promieniowaniem ultrafioletowym.". No i mam jasność :) Teraz wiem, czego mam się spodziewać.
Kolejną ciekawą sprawą są właściwości kawy. O tym też sporo poczytałam.
Oto czego się dowiedziałam - jeśli chodzi o pielęgnację ciała, to kawa redukuje cellulit, usuwa toksyny, oczyszcza organizm, spowalnia starzenie skóry oraz powstawanie zmarszczek, jej zapach dodaje energii i pobudza do działania, relaksuje i pozwala odpocząć. Już ją polubiłam na dobre :)
Po takiej dawce informacji zaczęłam używać mydła Shea Mocca.
Pierwsze co zauważyłam to to, że zawiera w sobie bardzo ostre drobinki peelinujące. Są tak ostre, że trzeba się delikatnie posługiwać mydełkiem. Co za tym idzie - dzięki tej ostrości świetnie ściera warstwę naskórka. Skóra jest po nim bardzo gładka. Tak wyglądają te drobinki:
A rzeczywisty kolor mydła to bardzo ciemna czekoladka. Tutaj uchwyciłam kolor faktyczny:

Mydełko nie zostawia na skórze osadu jak inne, drogeryjne mydła. Na wannie też nie zostawia osadu. Jedyne co zostaje, to odpadające z mydełka drobinki osiadają na dnie. Tak to wygląda:
Mydło ładnie pobudza krążenie krwi, zapach energetyzuje, dodaje witalności. Po kąpaniu, kilka godzin później w pracy czułam jeszcze zapach mydełka na skórze. Fenomenalne, jeszcze nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło :)
O wydajności się nie wypowiem, ponieważ bardzo oszczędzam mydła, gdyż jest mi go żal.
Mydełko idealnie nadaje się na prezent dla kogoś (piszę to z myślą o nadchodzących świętach;) ).
Mydło i inne naturalne produkty można zakupić w sklepie internetowym Crafterie.
Bardzo dziękuję Crafterie za możliwość przetestowania tego produktu. 
Jednocześnie oświadczam, iż nie wpłynęło to na moją ocenę.

5 komentarzy:

  1. uwielbiam kawe :) i wszelkie kawowe kosmetyki tez ;) bardzo kuszace mydelko

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zapach kawy. ;)
    Aż poczułam go przy twojej recenzji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam zapach kawy:) mam kawową świecę, ale aż żal mi jej używać bo tak ładnie wygląda;)

    OdpowiedzUsuń