Rilanja Care maseczka do twarzy z solą z Morza Martwego.

Dawno nie było tutaj nic o pielęgnacji - cały czas tylko kolorówka i kolorówka. A jak powszechnie wiadomo, o swe ciałko dbam regularnie :) Dlatego też dziś nieco o pielęgnacji twarzy, a konkretnie o maseczce do twarzy Rilanja Care. Maseczki te można zakupić tylko w drogerii Schlecker.
Za 2 złote kupujemy podwójną saszetkę, każda z nich ma pojemność 7,5 ml, co okazuje się wystarczającą ilością kosmetyku. Muszę przyznać, że te 7,5ml to naprawdę sporo jak na jedną aplikację :)
Jak używać tej maseczki i czemu ma ona służyć??? Ma wygładzać i rozjaśniać dzięki zawartości soli z morza martwego:
Maseczka ma bardzo gęstą konsystencję, coś jak glinka. Jest śnieżnobiała i bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy. Pokażę Wam moją sweet fotkę, a co!
Teraz nieco o działaniu i o moich wrażeniach :)
Twarz od razu po nałożeniu maseczki mocno szczypie. Na początku bardzo się przeraziłam i bałam się, że skończę z czerwonymi plackami na twarzy. No ale postanowiłam wytrwać. Przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że jeżeli w tej maseczce faktycznie zawarta jest sól z Morza Martwego, to pewnie to pieczenie jest uzasadnione. Jak się okazało, moje początkowe obawy były nieuzasadnione i po zmyciu maseczki żadnych plam ani czerwonych przebarwień.
Po tych zalecanych 15 minutach maska zdążyła zaschnąć na twarzy. Jako, że na buzi miałam jej sporą warstwę, to dość długo trwało jej zmywanie. Samo zmywanie nie było kłopotliwe. Podczas zmywania zauważyłam jakąś śliskość tej maseczki. Pozostawiła jakiś taki delikatny film na twarzy. Nie żeby coś tłustego, tylko taka cieniuteńka warstewka.
Czy skóra była wygładzona i rozjaśniona? Na pierwszy rzut oka i tak gołym okiem ciężko to stwierdzić. Wiem, że maseczka mi nie zaszkodziła, a czy pomogła? Może i tak :) Może zadziałała na moją skórę w niewidoczny dla mnie sposób?

Zawsze mam problem z recenzowaniem maseczek... Prawie nigdy nie zauważam znaczącej różnicy w stanie cery przed i po ;) Dlatego też polecam spróbować samemu! O! :D Taka maseczka kosztuje tylko 2zł, co nie jest majątkiem. Nawet jeśli się nie spodoba, to tragedii nie będzie.
Dla zainteresowanych zdjęcia opakowania z przodu i z tyłu, gdzie umieszczony jest skład:

Mam jeszcze maseczkę tej samej firmy ale typu peel-off, zobaczę czy po tej zauważę jakieś efekty ;) 
Buziaki :)

Komentarze

  1. Nie miałam, moje maseczki lezą w kuferku i czekają na swoją kolej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się właśnie wzięłam ostro za zużywanie maseczek :)

      Usuń
  2. ja używam tej firmy żelu pod prysznic i jest rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że nie zwróciłam uwagi na żele? ;)

      Usuń
  3. wole takie typu peel-off :)
    muszę przyznać,że cudownie wyglądasz w tej maseczce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha :) wieeem, że mi dobrze w bieli ;P

      Usuń
  4. ja teraz też przeżywam faze maskowania ale ja lubie te typy peel off i te ala papierowe z otworkami na oczy i usta ;)w piątek mam zamiar potestować te na maseczki do sauny ;)Zdjęcie Meega Rodzynko

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej maseczek nie używam. Jakoś nie jestem przekonana, ze względu na moją baaardzo wrażliwą cerę. Może kiedyś się jednak przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znoszę, jak mnie coś szczypie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy