20 września 2011

Glinka marokańska Synesis i mieszane uczucia.

Drugi post z serii recenzji produktów Synesis. Dzisiaj na tapecie Glinka Marokańska.
 Dla kogo glinka? Głównie dla osób z cerą, która sprawia niemałe problemy - jest tłusta, mieszana lub trądzikowa. Mogą jej używać zarówno osoby młode, w kwiecie wieku, jak i dojrzałe.

Jak widać na zdjęciu powyżej, ma ona konsystencję sypką. Coś jak puder. Więc przed nałożeniem należy ją rozmieszać. Z czym? Z wodą oczywiście :) Podobno można nią wykonywać również demakijaż oraz piling, ale ja nie należę do odważnych, więc zrobiłam sobie typową maseczkę.

Co mi było potrzebne?
Instrukcja, pudełeczko z maseczką, bambusowa miseczka i plastikowa łyżeczka.
Ważne jest, aby do rozrabiania glinki nie używać metalowych przedmiotów, bo składniki z glinki wchodzą w reakcję z metalem i tracą swoje właściwości!

Do miseczki nasypałam glinki...
Dolałam wody...
Rozmieszałam dokładnie, nałożyłam grubą warstwę na buzię i pilnowałam, żeby maska nie zaschła. W celu zwilżania jej używałam wody termalnej Vichy.
Dla osób o bardzo mocnych nerwach załączam fotkę mej facjaty odzianej w ten błotny strój ;)
Wygląda jakby były grudki, ale to złudzenie. Inaczej nie umiałam nałożyć grubej warstwy. Cały czas wyglądało, jakby były grudki.

Po 15 minutach zmyłam ją. A ile się przy tym najęczałam i namęczyłam... Szkoda gadać ;) Mimo iż nie pozwoliłam masce zaschnąć na buzi, to i tak miałam dużo roboty ze zmywaniem. I przy okazji pół łazienki było upaprane w glince ;) Czego się nie robi, żeby być piękną, nie? :)

Moje odczucia po zmyciu maski.
Skóra faktycznie była oczyszczona, nadmiar sebum zniknął i to na długo. Nie miałam po tej glince przesuszonej cery, ale trochę mnie ściągała. Dla mnie to nie problem, bo maskę robiłam wieczorem i zaraz potem nakładałam na buzię krem.

Jednak mam mieszane uczucia. Dlaczego? Liczyłam na jakiś bardziej spektakularny efekt ;) Pewnie dlatego, że naczytałam się samych ochów i achów na temat tej glinki i spodziewałam się cudu i totalnego oczyszczenia ;) Ha ha :) Cudu jednak nie było. Co nie zmienia faktu, że pewnie jeszcze kiedyś zamówię tą glinkę. Będzie czekać sobie w szafeczce i kiedy nadejdzie jakaś okazja, wielkie wyjście, to żeby zmatowić skórę użyję jej, bo będę mieć pewność, że moja skóra będzie na pewno matowa.

To było moje pierwsze spotkanie z glinką w takiej postaci i na pewno nie ostatnie.
Ta glinka marokańska na w sklepie internetowym Synesis kosztuje zaledwie 10 zł. Pojemność to 40 g. Ja 40 g zużyłam na dwa razy, ale spokojnie wystarczyłoby i na trzy.
Tutaj można zapoznać się z ofertą sklepu i zobaczyć jakie są inne pojemności glinek.

Osobiście polecam :)

7 komentarzy:

  1. Kiedyś stosowałam tę glinkę i muszę przyznać, że efekty były. Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę wypróbować, chociaż przyznam się, że jest to pierwsza "mieszana" opinia na jej temat jaką widziałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no, ja ogólnie jestem zadowolona i polecam tą maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tez miałam problem ze zmyciem glinki, na pomoc przyszla gabeczka do zmywania maseczek z twarzy. szybko i bez brudzenia łazienki. polecam

    kosmetykoholizm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wczoraj próbowałam po raz pierwszy i jak na razie jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń