23 grudnia 2014

Blogmas dzień 22 | Wspomnienia, kolędy, potrawy.

Już jutro wigilia Bożego Narodzenia, a mnie zebrało się na wspominki. Jako, że święta spędzam daleko od najbliższej mi rodziny, to mogę powspominać czasy dziecięce, ulubione potrawy i kolędy, które najbardziej lubię. Żałuję, że nie mam przy sobie starych zdjęć, bo mogłybyście sobie zobaczyć małą Rodzynkę przy choince  :) Ale nie ma tego złego, zrobię sobie kiedyś kopie tych zdjęć i może za jakiś rok Wam je pokażę ;) 


1. Wspomnienia.
To, co najmilej wspominam z mojego dzieciństwa to oczywiście prezenty ;) Ja to dziecko zawsze wyczekiwałam aż skończymy wieczerzę i będę mogła biec pod choinkę. I zawsze znajdywałam tam cudne rzeczy. 
Moi rodzice zawsze przypominają mi jak byłam jeszcze całkiem mała, ledwo mówiłam (no dobra, mówiłam, ale jeszcze kaleczyłam język) i dostałam pod choinę mały wózek dla lalek. I co krzyknęłam jak go zobaczyłam? "Auto!". Jasne, mała chłopczyca nie widziała wózka, tylko samochodzik :D 
Innym razem w jeden wieczór zepsułam sobie prezent zanim zdążyłam się nim nacieszyć. Otóż wymarzyłam sobie ciastolinę. Chcę, będę lepić, bawić się i koniec. No dostałam. Od razu usiadłam przy biurku i cały wieczór kleiłam. Nadszedł czas wyjazdu na pasterkę, rzuciłam wszystkim, ubrałam się i do kościoła. A po powrocie co się okazało? Że po tej 1,5 godziny nieobecności moja nowa ciastolina zaschła na kamień :( Nie macie pojęcia ja było mi smutno i przykro jednocześnie...
Zawsze też jeździłam z rodzicami do dziadków zobaczyć co mi tam u nich Dzieciątko przyniosło. I kiedyś dostałam świetny bajer. Apteczka z bandażami, plastrami, nożyczkami, stetoskopem i innymi. Od razu zabrałam się za opatrywanie rannych. Niestety wszyscy oprócz dziadka mieli obiekcje i obawy przed oddaniem się w moje ręce. Jedyny dziadek okazał anielską cierpliwość, pozwalał się osłuchiwać, ostrzykiwać, bandażować... Strasznie miło to wspominam. 

2. Kolędy. 
Uważam, że nie ma nic piękniejszego niż polskie kolędy. Zaczęłam to doceniać dopiero w Niemczech. Tutejsze pieśni bożonarodzeniowe w ogóle nie kojarzą mi się z radosnymi świętami, nie są tak melodyjne. Do moich ulubionych należą: 
  • A wczora z wieczora
  • Tryumfy Króla Niebieskiego
  • Bracia patrzcie jeno
  • Mędrcy świata, Monarchowie
  • Pójdźmy wszyscy do stajenki
To moje top 5 polskich kolęd, które gdy słyszę, to od razu nucę pod nosem ;) Pamiętam też jak jeszcze jako podlotek próbowałam swoich sił na różnych instrumentach typu keyboard, a na apelach w szkole grałam na flecie. Ciekawe czy teraz bym zdołała coś zagrać, gdybym dostała jakiś instrument? :)

3. Potrawy.
Pochodzę ze śląska opolskiego, gdzie to tradycyjnych potraw należą moczka, makówka na mleku, zupa grzybowa, karp smażony i ziemniaki do tego. To tak tradycyjnie, ale oczywiście znajdą się też barszcz z uszami, pierogi, czy inna rybka typu śledzik. Jako, że ja nigdy smakoszem ryb nie byłam, to wcinałam na potęgę makówkę <3 Do dziś uwielbiam, ale przyznam się szczerze, że sama jeszcze nigdy makówki nie przygotowywałam :D



2 komentarze:

  1. "Tryumfy Króla niebieskiego" to moja ulubiona kolęda:) Na Wigilię zawsze zajadam się zupą grzybową.

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie najpierw napisałam 'złotych' ale tak myśle, że to chyba źle i poprawiłam :)

    OdpowiedzUsuń