3 listopada 2012

Bielenda orzech&bursztyn - brązujący krem do twarzy na dzień i na noc.

Lato już dawno za nami, więc i po pięknej złotej opaleniźnie nie pozostał ślad. W jaki sposób bez zbytniego szkodzenia swojej skórze uzyskać znów naturalny efekt delikatnie opalonej skóry? Może nam w tym pomóc krem do twarzy Bielenda orzech&bursztyn, który ma nadawać twarzy efekt naturalnej opalenizny bez żadnych smug. Czy faktycznie daje radę?


Od producenta:
"Krem nawilżająco – regenerujący na noc do całorocznej pielęgnacji suchej, bardzo dojrzałej, pozbawionej elastyczności i jędrności cery z głębokimi zmarszczkami oraz przebarwieniami spowodowanymi słońcem lub procesami starzenia się skóry.
KREM WYGŁADZA I REDUKUJE ZMARSZCZKI.
Pojemność: 50 ml
Działanie
Zawartość składników aktywnych: WYCIĄG Z ORZECHA WŁOSKIEGO, EKSTRAKT Z BURSZTYNU, ZŁOTY OLEJ PALMOWY, MASŁO KAKAOWE zapewnia kompleksowe działanie kremu:
  • nadaje skórze delikatny odcień naturalnej opalenizny
  • przywraca zdrowy koloryt cery
  • wyrównuje koloryt
  • intensywnie nawilża i pielęgnuje skórę pozbawioną blasku
  • niweluje oznaki zmęczenia
  • jest sposobem na naturalną opaleniznę dla osób źle tolerujących ekspozycję na słońce.
Efekt
Naturalna piękna opalenizna przez cały rok BEZ SMUG, przywrócony zdrowy koloryt cery.
Stosowanie
Codziennie rano i wieczorem krem wmasować w oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Stanowi idealny podkład pod makijaż."


Opakowanie - biały, plastikowy słoiczek, dodatkowo zamknięty w kartoniku owiniętym folią. Dzięki temu mamy pewność, że nikt przed nami nie macał paluchami w kremie.
Zapach - słodki, nie mdlący, raczej delikatny,z nutką specyficznej woni samoopalacza.
Konsystencja - krem jest odpowiednio gęsty, dobrze się nakłada i rozprowadza na twarzy, jest lekki. Wchłania się po kilkunastu minutach pozostawiając cienki film.


Działanie - wyrównuje odcień skóry, nadaje jej blask, niweluje oznaki zmęczenia, szarość i ziemistość cery. Jednak obawiam się, że osoba mająca nieco ciemniejszą karnację nie zauważy tego działania u siebie. Ja na mojej bardzo bladziutkiej twarzy zauważyłam efekt, ale nie jest on jakiś spektakularny niczym po samoopalaczu. No i w sumie tak też miało być. Obawiałam się, że będę po tym kremie żółta/brązowa, ale na szczęście tak się nie stało. Jeśli chodzi o nawilżenie, to utrzymuje moją skórę w ryzach w ciągu dnia. Bo używałam tego kremu na dzień, pod makijaż. I nadaje się do użytkowania go pod makijaż. Nie wpływa na makijaż jakoś negatywnie i chwałą mu za to.
Pojemność - 50ml
Cena - ok. 14zł


Analiza składu:
Aqua (water) - woda, rozpuszczalnik
ETHYLHEXYL STEARATE - pełni funkcję zmiękczającą, emolient (nawilżacz), może być komedogenny.
CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE - zmiękcza, pełni funkcję rozpuszczalnika, konserwant, ma działanie grzybobójcze, antybakteryjne.
GLYCERIN - utrzymuje wilgoć
CETEARETH-18 - alkohol
CETEARYL ALCOHOL - reguluje lepkość
GLYCERYL STEARATE - zmiękcza, emulguje
THEOBROMA CACAO BUTTER - masło kakaowe, zmiękcza, wydłuża przydatność do użycia, nawilża.
MACADAMIA TERNIFOLIA SEED OIL - zmiękcza
DIHYDROXYACETONE - substancja stosowana w samoopalaczach i kosmetykach do opalania, powoduje zabarwienie skóry
PROPYLENE GLYCOL - odżywia, nawilża.
JUGLANS REGIA (WALNUT) - orzech włoski, olej z orzecha włoskiego, ma działać kojąco dla cery trądzikowej i łojtokowej.
AMBER EXTRACT - ekstrakt z bursztynu, ma działanie antyrodnikowe, kojące.
SORBITAN OLIVATE - pełni funkcję emulgującą.
ELAEIS GUINEENSIS OIL - naturalny olej otrzymywany z owoców palmy, zmiękcza.
SODIUM HYALURONATE - kwas hialuronowy, utrzymuje wilgoć.
DIMETHICONE - nietoksyczny emolient (nawilżacz), wykazuje działanie komedogenne.
Polyacrylamide/C13-14 Isoparaffin/Laureth-7: mieszanina węglowodorów parafinowych (nasyconych),  jest skladnikiem szkodliwym, jego zastosowanie w kosmetykach jest dopuszczalne, ale ograniczone do okreslonych bardzo malych ilosci.
CITRIC ACID - regulator pH, wykazuje działanie złuszczające, zwiększa trwałość kosmetyku.
PHENOXYETHANOL - konserwant.
BENZOIC ACID - konserwant.
DEHYDROACETIC ACID - konserwant.
ETHYLHEXYLGLYCERIN - odżywia skórę.
POLYAMINOPROPYL BIGUANIDE -  konserwant.
PARFUM (fragrance) - składnik zapachowy.
BENZYL SALICYLATE - środek pochłaniający promienie UV, filtr.
CITRONELLOL - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen.
LINALOOL - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen.

Nie jestem specjalistą, ale z tego co się zdążyłam zorientować, to w tym kremie nie znajdziemy niczego, czego by nie powinno być w standardowym kremie. W składzie widać także obiecany przez producenta wyciąg z orzecha włoskiego, ekstrakty z bursztynu, złotego oleju palmowego i masła kakaowego, a że nie znajdują się gdzieś na szarym końcu, a pośrodku składu, to tym lepiej :)

Czy polecam? I tak i nie ;) Jeśli faktycznie chcecie poprawić koloryt skóry - to owszem, sprawdzi się o ile nie macie naturalnie ciemnej cery. Delikatnie nawilża skórę, ale na zimę już się nie nada - trzeba będzie się wspomagać dodatkowymi środkami. Na wiosnę/jesień nada się na pewno.

16 komentarzy:

  1. Mimo, że ten krem sprawdził się u Ciebie to ja boję się takich kremów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam zamiar coś takiego kupic i możliwe że ten wypróbuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niuchałam u koleżanki i podobał mi się ten zapach wręcz szaleńczo, ale też mam obawy przed "samoopalaczowymi" cechami:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Może go kupię bo akurat poszukuje czegoś takiego ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. ale fajna rzecz- szukam czegoś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam wersje z awokado i jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja od czasu do czasu używam samoopalacza na twarz, kiedy podkład okazuje się być za ciemny, z racji tego, że nigdy nie opalam twarzy i używam filtra 40.

    OdpowiedzUsuń
  8. mam krem BB z tej seri. W upalnych temperaturach nie polubiłam się z nim, a teraz odkryłam go na nowo i jestem zadowolona ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może go wypróbuję bo ostatnio takiego kremu potrzebuje :) Buziaki :*

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Przydałoby mi się coś takiego ale boje się :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się jednak boję próbować takich kremów ;D Mam wrażenie,że zrobię się pomarańczowa czy żółta ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety ale mam niemiłe doświadczenie odnośnie kremów brązujących. Najbardziej obawiam się zawsze tego, że pozostaną po nim zacieki bądź plamy (a jednak często się to zdarza)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niedawno widziałam gdzieś na blogu recenzję kremu z tej samej serii tylko ,że do ciała :) Oba wyglądają obiecująco ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Kilka razy gapiłam się na niego za szybką apteki, ale nie skusiłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  15. wygląda ciekawie ;-)
    zostałaś otagowana na moim blogu, zapraszam do wzięcia udziału ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja używam lekko brązującego kremu firmy Yves Rocher :)

    OdpowiedzUsuń