20 stycznia 2014

Wiśniowa pielęgnacja ust - pomadka ochronna Alterra.

Kto śledzi bloga ten wie - pielęgnacja ust u mnie to konieczność. Balsamy do ust, pomadki ochronne, wazeliny kosmetyczne - to wszystko zużywam w ilościach hurtowych. Taki urok wrażliwych ust oraz w ostatnim czasie wietrznej pogody. Ale dzięki temu poznaję wiele nowych kosmetyków do ust, chętnie próbuję, kupuję nowości, poznaję ciekawe smaki, zapachy i kolory pomadek ;)


Do zakupu tej pomadki w dużej mierze przyczyniły się dorodne wisienki na etykietce. Uwielbiam wszystko co wiśniowe. Zapach, kolor, smak. Wiśniowa pomadka Alterra pochodzi niestety z serii limitowanej Wellness Pflege. Do wyboru miałam jeszcze wersję pomarańczową oraz malinową. Teoretycznie. Bo praktycznie została mi tylko wiśnia, reszta niestety była już niedostępna, a szkoda, bo malina brzmi również ciekawie.

Tradycyjny sztyft o wadze 4,5g kosztował 1,99 Euro, ja go dorwałam za 1,49 Euro w niemieckim Rossmannie. Jeżeli chodzi o zapach, to jest tak słabiutki, że trudno zidentyfikować go i porównać do czego jest podobny. Z wiśniami raczej nie ma wiele wspólnego.
Za to kolor jest bardzo adekwatny do widniejących na etykiecie wiśni - soczysta wisienka, która nadaje ustom zdrowy, czerwony koloryt. Nie jest to czerwień intensywna i żarówiasta, ani też tak kryjąca jak tradycyjnej pomadki, ale widoczna i ładnie prezentująca się na ustach.


Jeżeli chodzi o właściwości pielęgnacyjne, to tutaj mam kilka zastrzeżeń. Nie jest to produkt, który nada się do wymagających ust, nie nada się także do zimowej pielęgnacji, kiedy usta wymagają szczególnej ochrony. Ot, taki zwyklak, którego można wrzucić do torebki i w razie małego dyskomfortu użyć. Jego właściwości można porównać do popularnych w ostatnim czasie kredek do ust, które wypuściło sporo firm, m.in. Revlon, Bourjois, Astor. Nadają one kolor, nie wysuszają, ale też lekko chronią usta. O intensywnej pielęgnacji możemy zapomnieć.


Podsumowując mogę przyznać, że pomadka wiśniowa Alterra okazała się być ciekawym gadżetem, który ładnie koloryzuje usta, natomiast chroni je w niewielkim stopniu.
Za 1,49 Euro nie spodziewałam się niczego więcej, więc nie narzekam. Polubiłam się z tą pomadką i żałuję, że była dostępna tylko w edycji limitowanej i nie uda mi się już wypróbować wersji malinowej.

7 komentarzy:

  1. w takim razie niestety nie jest to balsam dla mnie, moje usta są bardzo wymagające niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ładne opakowanie, kusi oko, ja nie przepadam za pomadkami "koloryzującymi" wolę te bezbarwne

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas pewnie nawet nie dotrze nigdy, A taka malinową chętnie bym kupiła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny kolorek :)ja teraz używam Palmers'a jest super

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię produkty Alterra :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiśniowe kosmetyki działają na mnie jak magnes;) Chociaż zaprezentowany sztyft nie jest wybitnym nawilżaczem, chętnie zaopatrzyłabym się w pomadkę Alterry z edycji limitowanej. Ta delikatna czerwień jest niezwykle kusząca;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że w pl jej nie ma bo wiśniowy zapach uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń