3 grudnia 2011

Żel kolorowy i jeszcze jeden przedsmak świąt :)

Ponad rok temu skończyłam kurs stylizacji i przedłużania paznokci metodą żelową. Miałam ułatwiony start, bo wcześniej narzeczony sprezentował mi cały zestaw "startowy" - lampa, niezbędne żele, płatki bezpyłowe, cleaner, primer itd itp. Niedługo potem dostałam od niego jeszcze frezarkę. Na początku miałam duuuży zapał do tego, ale z czasem przeszło mi do tego stopnia, że od kilku miesięcy wszystko leży odłogiem i nawet na to nie patrzę ;) Ale żeby nie zapomnieć wszystkiego, od czasu do czasu wypadałoby złapać za pędzelki i odświeżyć pamięć. Nadarzyła się okazja, kiedy dostałam żel kolorowy od Lady's Nails Cosmetics.

Jak widać powyżej ja mam kolor ciemnoczerwony, z delikatnymi drobinkami. Żel nazwano Moulin Rouge, co jest całkowicie zrozumiałe dlaczego ;)
Słoiczek ma pojemność 5 ml. Dla mnie optymalnie. Po co większy jak i tak się nie zużyje? ;)
Pracuje się z nim dobrze, bez większych problemów. Nie miałam okazji wypróbować ich na paznokciach, więc tylko kombinowałam na tipsach.
Niestety dokonałam strasznego odkrycia - moje stare żele się "zepsuły" :/ nie nadają się już do użytku niestety. Więc albo sobie odpuszczę, albo muszę zakupić nowe...
Ale już nie marudzę, tylko pokaże co stworzyłam z pomocą nowego, świeżego nabytku Moulin Rogue oraz starych, nienadających się do użytku żeli...
Na początku chciałam zobaczyć jak będzie wyglądać na całym pazurku, ale stwierdziłam, że jakoś mi go za dużo, więc stworzyłam pseudo-frenczyka. W tej kombinacji zdecydowanie bardziej mi podchodzi :)
I żeby wykorzystać wyciągniętą lampę pobawiłam się jeszcze i zrobiłam brokatowego tworka z kwiatkami fimo również od Lady'S Nail Cosmetics :)

Jak Wam się podoba? Miałyście kiedyś zdobienia na paznokciach z wykorzystaniem żeli kolorowych? Byłyście zadowolone? :)


Zgodnie z zapowiedzią w tytule notki, dam Wam "poczuć" przedsmak świąt :) Mój pokój już dzisiaj pachnie świętami! Złapałam pomarańczkę i ponabijałam w nią goździków. Przyznam, że robiłam to po raz pierwszy i obawiałam się, że mi nie wyjdzie, ale jestem zadowolona z efektu i z zapachu jaki unosi się już od drzwi :)

6 komentarzy:

  1. Piękny kolor ma ten żel. French ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmałpuję pomysł z pomarańczą :) A to się nie psuje? :>

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Klaudina - no niestety pomarańcze nie są niezniszczalne i normalnie się psują :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładny kolor :).
    Pomysł z pomarańczą świetny :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. też robię taką pomarańczkę na święta ;)
    ładny żelowy frenczyk ;))

    OdpowiedzUsuń