4 października 2013

Gruszkowe oczyszczenie z Joanną.

Macie też tak, że kupujecie coś bez namysłu, pod wpływem impulsu?
Ja niezbyt często, ale miewam. A potem nagle... 
Przypomina mi się, że miałam ten kosmetyk i mi nie podpasował.
Oo. Tak było w tym przypadku. 
Jednak okazało się, że inna wersja zapachowa znacznie różni się od tej, która wcześniej się u mnie nie sprawdziła.


Peeling do twarzy z gruszką Joanna Naturia dla cery tłustej i mieszanej.

Peeling mechaniczny z niedużymi drobinkami ścierającymi naskórek okazał się być niezłym sprzymierzeńcem w walce z zanieczyszczeniami skóry. Pachnący świeżą gruszką wpasowuje się w jesienny klimat. Nie ma tam żadnej chemii, jest zapach czystej, skrojonej w plasterki gruszki. Niesamowity zapach! 
Drobinki zawarte w peelingu nie są zbyt ostre, nie poczynią spustoszeń na twarzy, nie zmasakrują cery. 
Tubka zawiera 75g kosmetyku, który jest wydajny i wygodnie się go dozuje. 
O dziwo jestem z niego naprawdę zadowolona, gdyż robi to co powinien, nie szkodzi mi, a do tego cudownie pachnie. Do tego niska cena - około 4-6zł sprawia, że chce się próbować kolejnych wariantów zapachowych. Od razu przypominam - melonowego peelingu Wam nie polecam! 


Jak widać na zdjęciach tubka jest przezroczysta, dzięki czemu możemy obserwować ubytek produktu. 
Poza tym jest miękka, więc zużycie kosmetyku do końca nie jest problemem, nie trzeba przecinać tubki, żeby wydobyć resztę peelingu.

Dla zainteresowanych skład:

Jeżeli lubicie peelingi mechaniczne, które pięknie i owocowo pachną, to z tego będziecie na pewno zadowolone. Nie wiem jak dwa peelingi z tej samej serii mogą być tak różne, ale autentycznie - ten gruszkowy jest naprawdę udany :)

15 komentarzy:

  1. Mialam kiedys ich zel z gruszka- zapach oblęd <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, nie wpadłabym na to, żeby poszukać w ich ofercie innych gruszkowych kosmetyków ;)

      Usuń
  2. Miałam wersję arbuzową-była niezła :) chętnie spróbowałabym również gruszkowej. A z nieprzemyślanymi zakupami mam tak samo :D idę do drogerii po jedną rzecz, a wychodzę z pięcioma, bo nie mogłam się powstrzymać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie arbuzową wersję miałam przedtem, ale tamta mnie zawiodła maksymalnie... Gruszkowa o niebo lepsza! :)

      Usuń
    2. ja miałam właśnie arbuzowy i zużyłam go ostatecznie do peelingu ciała...

      Usuń
  3. nie przepadam za zapachem gruszki, więc jakoś bardzo mnie nie kusi :D
    Asia, niedzielne spotkanie jest aktualne? O której się spotykamy w Starce? : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że aktualne! Nie w Starce, a w Ostrówku, tak jak ostatnim razem :)
      Listę i szczegóły masz tutaj -> http://roses-and-chocolate.blogspot.com/2013/09/iii-opolskie-spotkanie-blogerek.html :)

      Usuń
    2. Jasne, miałam na mysli oczywiscie Ostrowek :D w takim razie do zobaczenia jutro! :)

      Usuń
  4. patrzyłam i zastanawiłam sie nad zakupem ostatnio,ale jakos nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  5. Swego czasu używałam brzoskwiniowego wariantu:) Bardzo dobrze wspominam ten peeling. Usuwał martwy naskórek, nie podrażniając przy tym skóry. Kusi mnie zaprezentowana przez Ciebie wersja, ponieważ uwielbiam gruszki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ląduje na mojej wishliście, bo właśnie wczoraj podjęłam decyzję, że nie kupię nic nowego z kosmetyków, dopóki nie zużyję poprzedników i nie zostaną mi używane maksymalnie 2 produkty z kategorii.

    OdpowiedzUsuń