30 listopada 2011

Listopadowe łupy :)

Dziś ostatni dzień miesiąca, więc mogę sobie spokojnie zrobić podsumowanie listopada. Nie był to jakiś nadzwyczajny miesiąc zakupowo-kosmetyczny, ale coś tam mi jednak przybyło ;)
Podzieliłam to od razu na mniejsze części, żeby było czytelnie.

1. Kąpiel solankowa, żel pod prysznic, odżywka do włosów i krem do rąk, a to wszystko z Joanny.

2. Dwufazowy płyn do demakijażu, baza pod makijaż i tusz do rzęs, tu rządzi KOBO.

3. Puder, błyszczyk do ust, baza pod cienie i dwa cienie do powiek - to też KOBO.

4. Płyn do kąpieli i żel pod prysznic - Original Source.
Żel pewnie dam komuś w prezencie albo zostawię do rozdania ;)

5. Puder do stylizacji włosów Taft i krem pod oczy Eveline.

6. Coś z limitki Essence Vampire's Love :) Lakier do paznokci oraz woda toaletowa.

7. Maseczka do twarzy Eva, szampon Johnson's i dwa pędzelki Donegal.

8. Krem do rąk i bawełniane rękawiczki - Oriflame.

9. Lakiery do paznokci - Sensique i My Secret.

10. Woda toaletowa z drobinkami brokatu Precious Moments - Oriflame.

11. Lakier do paznokci, żel kolorowy, pisak do zdobień i pilnik - LNC Cosmetics.

12. Perełki i kwiatki fimo do zdobień- LNC Cosmetics.

Czekam jeszcze na jakieś tam przesyłki, ale nie wiem czy dzisiaj listonoszka się uwinie, więc pokażę je w innym wpisie :)

29 listopada 2011

Cóż za słodycz :) Krem do rąk czekoladowy w duecie z rękawiczkami.

Wraz z nadejściem jesieni skóra moich dłoni woła o pomoc. Jak tylko temperatura nieco spada, od razu mam suche, aż łuszczące się łapki i usta. Z racji takiego stanu, a nie innego, musiałam się zająć intensywną pielęgnacją skóry dłoni. Co mi przyszło z pomocą? Cóż by innego jak nie krem do rąk? Ale ale - nie tylko. Do tego sprawiłam sobie bawełniane rękawiczki :) ten zestaw skazany był na odniesienie sukcesu :)

Kilka słów od producenta:
" SWEET FANTASY to idealne połączenie zabiegu pielęgnacji ciała ze słodką ucztą dla Twoich zmysłów. Krem o czekoladowym zapachu doskonale zadba o skórę Twoich dłoni i uczyni rytuał ich pielęgnacji nadzwyczaj przyjemnym. Preparat zmniejsza uczucie suchości i sprawia, że skóra rąk staje się gładka i miła w dotyku. Spróbuj, a będziesz chciała rozkoszować się nim częściej i częściej… "
Kremik mam słodziutki - o zapachu czekolady <3 Pochodzi z serii Sweet Fantasy firmy Joanna. I faktycznie pachnie jak najprawdziwsza czekolada :) Ale nie taka przesłodzona, a jakby gorzkawa, wręcz powiedziałabym pachnie jak pralinki z rumem ;) Jeśli ktoś obawia się nadprogramowych kilogramów po okresie jesienno-zimowym, to polecam ten kremik - powinien zastąpić wszystkie inne słodycze.
Dobra, zostawię już zapach w spokoju. Konsystencja - krem jest gęsty, ale dobrze się wydobywa z tubki. Moje suche dłonie wpijają go dość szybko. Na dłoniach pozostaje tylko słodki zapach, bez tłustego filmu czy innych rewelacji. Szkoda, że zapach nie utrzymuje się cały dzień ;) Ale dzięki temu, że się ulatnia, mam dobry pretekst by go użyć znowu i znowu i znowu ;) Jest wydajny. Dzięki temu, ze nie wycieka przy każdym otwarciu tubki, tylko po naciśnięciu i łatwo jest go dozować. Używam go często i na razie ubytku nie widać znacznego.

Wspominałam o rękawiczkach. Aby działanie kremu było silniejsze, zakupiłam bawełniane rękawiczki. Jak ich używam? Otóż zakładam je na noc. Najpierw nakładam grubą warstwę kremu, a na to rękawiczki. Po nocy z taką kuracją moje dłonie są mięciutkie, gładziutkie, nawilżone i nie takie przesuszone. Dzięki temu w ciągu dnia nie muszę co 10 minut sięgać po krem.
Naprawdę polecam zarówno krem jak i zaopatrzenie się w bawełniane rękawiczki. To naprawdę pomaga.
Ja swoje rękawiczki zamówiłam z Oriflame, nie wiem gdzie jeszcze można dostać takie typowo pod krem. Jeśli wiecie, to napiszcie, chętnie się dowiem :)

Jutro, 30 listopada, dzień darmowej dostawy :) 
Z tego co mi wiadomo sklep internetowy Joanna również będzie wysyłać za darmo jeśli zrobi się zakupy za 50 zł. Warto się zastanowić, czy nie zrobić komuś "słodkiego" prezentu w postaci jakiegoś zestawu kosmetyków Sweet Fantasy ;)

A już dziś Andrzejki :) Bawicie się w lanie wosku, albo w jakieś inne wróżby? Ja owszem, wieczorem będę siedzieć przy świeczkach, ale z nieco innego powodu - wpadnie do nas elektryk i wyłączy prąd podejrzewam na kilka godzin, bo będzie grzebać przy instalacji. Może jak mi się trochę wosku roztopi, to trochę wleję na wodę? Ha, zobaczę :)

26 listopada 2011

Pinik pilnikowi nierówny. Kilka słów o pilniku szklanym.

Dawno dawno temu w ogóle nie zwracałam uwagi na pilniczki i do piłowania swoich paznokci używałam pierwszego lepszego, który wpadał mi w łapki. Najczęściej był to metalowy pilnik. Dziś jak o tym pomyślę, aż przechodzą mnie ciarki ;) W momencie, gdy skończyłam kurs Manicure SPA zmieniłam swoje podejście i zamieniłam metalowy wynalazek na pilniczek papierowy. Nie będę się tu dzisiaj rozwodzić nad ziarnistością, bo to nie ten temat ;) Ale okazuje się, że niekoniecznie pilniczki papierowe są najlepsze. Dużo lepsze okazują się pilniki zaopatrzone w powłokę z tlenku aluminium, granitu, kryształu, szkła albo teflonu. Ja się dzisiaj skupię na tych, które są powszechnie dostępne i do tego niedrogie. Otóż mowa będzie o pilniczku szklanym.
Ja posiadam pilnik szklany firmy Lady's Nails Cosmetics.
Zobaczy co producent pisze na temat pilniczka:
" Pilnik ten wykonany jest z precyzyjnie oszlifowanego szkła hartowanego.
Bardzo trwały. Nadaje się do mycia i dezynfekcji. Jest doskonałym narzędziem zarówno do tradycyjnego manicure, jak i przy pozostałych metodach.
Długość pilnika to 13,5 cm."


Plusy pilnika szklanego:
- jest niedrogi (10-20 zł a na papierowe pilniczki trzeba wydać więcej, bo szybko się zużywają...)
- szybko się nim piłuje paznokcie, nawet duże powierzchnie ;)
- piłuje nawet ekstremalnie twarde paznokcie (próbowałam na paznokciach u moich stóp)
- powierzchnia pilnika się nie ściera podczas piłowania (ale musi być ze szkła hartowanego, bo inaczej się zetrze)
- zamyka płytkę paznokcia, dzięki czemu paznokcie nie łamią się i nie rozdwajają
- nie powoduje zadziorów
- łatwo można go wyczyścić - pod bieżącą wodą :)
- jest nieśmiertelny (dopóki nie zaczniecie nim rzucać pod domu ;P )

Minusów się nie doszukałam :)
Identyczny pilniczek możecie nabyć na stronie Lady's Nails Cosmetics :) Znajdziecie tam też wiele innych akcesoriów do paznokci i nie tylko :)

A Wy z jakich pilniczków korzystacie? Jesteście z nich zadowolone?

24 listopada 2011

Kąpiel solankowa jodowo-bromowa o zapachu róży. Joanna, Z apteczki babuni.

Niskie temperatury sprzyjają wygrzewaniu się w wannie gorącej wody. A jeśli kąpiel, to tylko pachnąca, odprężająca. Jaka jest moja recepta na udaną kąpiel? Kąpiel solankowa jodowo-bromowa o zapachu róży marki Joanna, z serii "Z apteczki babuni". 

Kilka słów od producenta:
"Skorzystaj z wieloletnich doświadczeń i mądrości pokoleń - poznaj sprawdzoną receptę na skuteczną pielęgnację ciała:
Solanka jodowo – bromowa – od wieków ceniona i wykorzystywana w kosmetyce, pozwala na odżywienie, nawilżenie i uelastycznienie skóry.
Zapach róży – koi zmysły i wprawia w przyjemny nastrój.


Kąpiel solankowa przeznaczona jest do codziennego stosowania. Zawiera składniki działające pielęgnująco i energizująco. W rezultacie jej stosowania uzyskasz:
- Doskonałą pielęgnację całego ciała
- Poprawę elastyczności i gładkości skóry
- Odprężenie i relaks"






Teraz czas na moje spostrzeżenia :)
Pierwsze co rzuca się w oczy - ogromna butla, bo ma pojemność aż 700 ml. Producent zaleca wlanie 2-4 nakrętek płynu pod bieżącą wodę, dzięki czemu osiągamy kosmicznie dużą ilość piany, która co dziwne wcale tak szybko nie znika. Utrzymuje się dosyć długo pomimo używania mydła. Co mnie zaskoczyło? Płyn zmiękcza wodę, co można szybko dostrzec i odczuć na własnej skórze. U mnie woda jest "twarda", więc jaką przyjemność sprawia mi kąpiel w tym płynie, nawet nie macie pojęcia :) 
Zapach różany nie jest nachalny i mocny, jest delikatny i świetnie można się dzięki niemu odprężyć. Możecie mi wierzyć, bo nie wiem czy pamiętacie, ale kiedy pomalowałam paznokcie różanym lakierem Wibo, to po jednym dniu musiałam zmyć tak mnie mdliło od zapachu róż, a w przypadku tej kąpieli było wręcz przeciwnie - przyjemnie :)
Konsystencja - jak zwykły płyn do kąpieli, no może trochę bardziej gęsty. Barwi wodę na delikatny niebieski kolor (tak, mogłam to dostrzec pod grubą warstwą piany ;P ).
Czy pielęgnuje ciało? Hmmm. Powiem szczerze, że nie wiem, bo po każdej kąpieli używam balsamu. Teraz jest straszny okres dla mojego ciała i mam strasznie suchą skórę, więc zapobiegam przesuszeniu i pamiętam o balsamach i kremach, bez tego ani rusz. 
Cena kusząca, bo za tak ogromną butlę zapłacimy od 7 do 10 zł.

Produkt jak najbardziej na plus. Już wiem, że po wykończeniu tej butli będę próbować innych wersji zapachowych. Kusi mnie kąpiel zapachu bzu, więc będzie kolejną, za którą złapię :) Polecam!


Aaaa, zapomniałabym - dzisiaj wybiło mi 150 obserwatorów i bardzo Wam za to dziękuję :* 
Cieszę się, że zaglądacie i komentujecie - dzięki temu chce mi się pisać! 

23 listopada 2011

Wzorki, wzorki, wzorki z perełkami, kwiatkami i innymi bajerami :)

Andrzejki zbliżają się wielkimi krokami. W piątek odbędzie się wiele imprez  z tej okazji. Warto wcześniej pomyśleć o swoich paznokciach. Na tą noc można sobie ufundować manicure, na który brak odwagi na co dzień.
Dzisiaj zaproponuję kilka wzorków łatwych i przyjemnych do wykonania.


Tutaj mani w którym główną rolę grają kwiatki z masy fimo. Kwiatki nakleiłam na mokry jeszcze top coat. Dobrze jest jeszcze raz pokryć ozdoby top coatem, aby je utrwalić.
Przyznam szczerze, że mi trochę przeszkadzały i tak długo się nimi bawiłam, aż je oderwałam ;)
Wyglądają nienachalnie i są sposobem na szybkie ozdobienie paznokci. No i ważne - są tanie :)



Tutaj prezentuję nieco bardziej elegancki w moim mniemaniu mani. Trójkolorowy, jednak nie krzykliwy. Wykorzystałam tutaj perełki w kolorze biała perła. Myślę, że to właśnie te perełki dodały elegancji zdobieniu. Przykleiłam je w taki sam sposób jak kwiatki fimo - przytwierdziłam na mokry lakier i pokryłam top coatem dla utrwalenia.
Nie żebym popadała w jakieś samouwielbienie, ale strasznie spodobało mi się to zdobienie i chyba je wykorzystam na sylwestra :) Na razie nie mam okazji, a w pracy nie chcę paradować w tak "bogatym" mani ;)








Poniżej wskazówka zawarta na opakowaniu <radzę się stosować;)>:




Tutaj już całkiem na bogato :) Perełki, brokat, kwiatek. Myślę, że taki wzór nie sprawdzi się na wszystkich paznokciach, bo będą przeładowane. Najlepszym wyjściem jest wykonanie go na dwóch paznokciach - serdecznym i kciuku.











Na dzisiaj przygotowałam jeszcze coś specjalnego :) Zdobienia z wykorzystaniem pisaka do zdobień :)
Kilka słów od producenta na dobry początek:
" Jest niezbędnym narzędziem dla osób kreatywnych. Wypełniony jest lakierem. Posiada bardzo cieniutki pędzelek i drobną metalową dyszę do rysowania. Cieniutki pręcik zapobiega wysychaniu i twardnieniu lakierów. Po wykorzystaniu można wyczyścić i ponownie napełniać." - krótko, zwięźle i na temat :D
 Jak widać na fotografii załączonej po naszej lewej stronie w swoim posiadaniu mam kolor nr 243 Violet. Pisak zakończony jest typowo "pisakową" końcówką - cienką i dobrą do precyzyjnych zdobień, ale również ma ukryty pędzelek. Pędzelek jest cieniutki i stosunkowo długi, wygodnie się nim maluje tak cieńsze jak i grubsze krechy.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że po zużyciu jednego lakieru pisak można go ponownie uzupełnić. dla mnie bomba :)
 Końcówka z pisakiem jest w ciekawy sposób zabezpieczona. Jeśli komuś mocno trzęsą się łapki, może mieć problem z trafieniem w dziurkę metalową rureczką ;) Niemniej jednak jest to dobre rozwiązanie - lakier nie wycieka w żaden sposób i nie zasycha.

Zdobienia z wykorzystaniem tego pisaka i nie tylko. esy-floresy robiłam cienką dyszą, a pseudo-zeberkę pędzelkiem. 
Wybaczcie jakość zdjęć, robiłam przy różnym oświetleniu, ale i tak nie dałam rady uchwycić kolorów.







Tak prezentują się opakowania tych wszystkich ozdób i pisak w całości :)


Zapraszam również do zapoznania się z aktualnymi promocjami w sklepie Lady's Nails Cosmetics.










Które zdobienie wybrałybyście dla siebie? A może macie jakieś inne pomysły? 
Zapraszam do dzielenia się spostrzeżeniami :)

21 listopada 2011

Jak przedłużam żywotnośc lakieru na paznokciach.

Witajcie. Coś ostatnio nie mam serca do bloga... Tym bardziej, że weekend spędziłam u narzeczonego, dzisiaj byłam na małych zakupach, potem w pracy, przyjechałam, coś tam zjadłam, wykąpałam się i już noc :/ Czas biegnie jak szalony.

Dzisiaj zaproponuję w jaki sposób można odświeżyć swój manicure, kiedy na przykład końce paznokci ulegną degradacji, to znaczy lakier zetrze się z końcówek. Myślę, że to najłatwiejsza metoda i stosunkowo skuteczna.
Otóż kiedy jakiś lakier wyjątkowo wpadnie mi w oko i chcę go nosić i nosić, a on mi robi psikusa i namiętnie się ściera, to ja go traktuję sposobem - końce pokrywam innym lakierem. Taki niby-kolorowy-frencz-pod ukosem. No i jak ktoś lubi, to może to dodatkowo pokryć brokatem/flejksami/topem matującym - co kto lubi. U mnie był to ostatnio lakier + brokat.
Tak to wyglądało:

Bazowy lakier tutaj to Colour Alike nr 22, a końce potraktowałam lakierem Sally Hansen Salon nr 340. Później dołożyłam jeszcze złoty brokat i na koniec top coat Essence. Paznokcie jak nowe bez większego wysiłku.

18 listopada 2011

Lakier Refleksyjny LNC Miodowo-beżowy.

Dzisiaj małe cudeńko, którego uroku nie dostrzegałam, dopóki nie pomalowałam nim paznokci :) Myślałam, że będzie się ładnie mienił, ale nie sądziłam, że aż tak mnie zachwyci!

Najpierw kilka słów od producenta:
"Lakier refleksyjny.
Kochajmy kolorowe lakiery do paznokci !
Od wynalezienia pierwszych lakierów do paznokci sporo się zmieniło. Wytrzymałość i piękna kolorystyka lakierów oraz praktyczny i precyzyjny pędzelek w ładnej butelce jest czymś co rozwesela kobiece serca. Nasze lakiery należą do najlepszych w tej kategorii. To prawdziwe Lifestyle i Trendy w jednym. To wysokiej jakości lakiery do malowania paznokci. Poza tym mają długi czas przechowywania, nanoszenie lakieru odbywa się bez smug. Lakiery o wysokiej pigmentacji  mają też wysoki i trwały połysk. Nie odpryskują, są szybkoschnącymi i dobrze kryjącymi lakierami.
Przed nałożeniem lakieru można zastosować podkład pod lakiery, który zabezpiecza, wzmacnia płytkę i zwiększa przyczepność lakieru. Polecamy do tego Sleek albo lakier bazowy.
"

Ja mam lakier w kolorze miodowo-beżowym

Konsystencja.
Przed aplikacją miałam wrażenie, że lakier będzie zbyt rzadki - myliłam się. Konsystencja jest idealna, świetnie się rozprowadza na płytce paznokcia. Dwie warstwy wystarczają do tego, by wolny brzeg nie prześwitywał.

Pędzelek.
Zawsze chwaliłam twarde pędzelki, o półokrągłym zakończeniu. Pędzelek z tego lakieru taki nie jest. Jest stosunkowo miękki i cudownie się nim maluje. O dziwo nie zalałam ani jednej skórki - tak w prawej jak i w lewej ręce wszystko było cudnie pomalowane i nie musiałam niczego poprawiać czy zmywać.

Kolor.
Zdjęcia nie oddają uroku tego lakieru. Moje paznokcie mienią się od koloru miodowego, przez beż aż po delikatny, nienachalny róż. Jest śliczny. Co ważne - nie jest to kolor tandetny, a taki, który pasuje zarówno do eleganckiej kreacji jak i na co dzień.





Trudno było uchwycić ten miodowy odcień, ale mam nadzieję, że widzicie o co mi chodziło ;) Osobiście jestem zachwycona łatwością aplikacji oraz niesztampowym kolorem. Z całego serca polecam :)
Lakier można nabyć tutaj -> klik
Ponadto w sklepie Lady' Nails można znaleźć wiele innych ciekawych produktów do paznokci i nie tylko.

15 listopada 2011

Colour Alike - Vamp Chocolate.

Jak wiele kobiet uwielbiam czekoladę, a najbardziej taką, która nie idzie w boczki ;) Osładzam sobie więc życie czekoladką na paznokciach.
Lakier to Colour Alike nr 22 - Vamp Chocolate. Kolor ciemnej czekolady, wykończenie kremowe - coś co bardzo lubię.


Teraz trochę krytyki ;) Za co nie lubię tych lakierów? Za to, że strasznie długo "dosychają" ;/ Po kilku godzinach przejadę sobie czymś ostrym i już jest paskudna rysa... No i to, że już następnego dnia po pomalowaniu mam starte końcówki, a po trzech dniach wygląda to już brzydko. Uważam, że jakościowo lakiery Colour Alike dorównują tym z Essence Colour&Go.
Możecie mnie za to bić, zdania nie zmienię ;P

14 listopada 2011

KOBO Professional Mono Eye Shadow.

W swym małym zbiorze posiadam dwa pojedyncze cienie Kobo, więc skrobnę o nich słów parę ;)

Od producenta:
"Prasowany cień do powiek. Wysokiej jakości pigmenty w połączeniu z zaawansowaną technologicznie formułą pozwoliły stworzyć cienie o wysokiej trwałości przeznaczone do profesjonalnego makijażu. Formuła oil free zapewnia łatwą i dokładną aplikację, cień znakomicie przylega do powieki nie obciążając jej. Cena 17,99 PLN."


Cała seria zawiera matowe, dobrze napigmentowane cienie. Ja posiadam kolory 102 Almond oraz 114 Aubergine. Z obu jestem zadowolona - mogę to powiedzieć z czystym sercem ;)
Samo opakowanie jest ekstra - pudełeczka są odkręcane, więc włożone do kosmetyczki nie mają prawa się nijak otworzyć.





102 Almond to jasny, beżowy cień, którego ja używam solo, jako bazy pod kolorowe cienie oraz do rozjaśnienia wewnętrznego kącika oczu. Sprawuje się nienagannie. Nie wiem czy stosowane bez bazy się rolują, bo ja uparcie zawsze nakładam bazę pod cienie Artdeco ;)










114 Aubergine to ciemna śliwka. Mocny cień, nie zostawia na powiece prześwitów. Dużym plusem jest to, że się nie osypuje, bardzo to cenię w cieniach. Aubergine używam do zewnętrznego kącika, idealnie nadaje się do fioletowego smooky :)










Tak cienie prezentują się na skórze:

11 listopada 2011

Jesienne pasiaki.

Za oknem ponuro i zimno się zrobiło - w końcu to już listopad. Idąc w tym kierunku zachciało mi się szaro-burych paznokci. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Użyłam mojego ulubionego lakieru Essence Walk of Fame jako bazy (uwielbiam go po prostu) i na to rach ciach maznęłam dwa paseczki. Chyba spójnie jakoś wyszło, więc zostawiłam :)
Kocówki wcale nie były starte w momencie robienia zdjęć ;) Były świeżo po pomalowaniu, więc nie wiem czemu tak wyszło ;) Kolory również przekłamane, ale chociaż koncepcję chciałam pokazać. Walczę z aparatami - jak nie z moim, to z narzeczonego. Z marnym na razie skutkiem, ale się nie poddaję, jestem uparta i cierpliwa :D Ha ha :)
Miłego dnia :*