14 marca 2017

Mgiełka do ciała Victoria's Secret Pure Seduction red plum&freesia.

Zapach to dla mnie istotny element garderoby. Tak, garderoby, ponieważ uważam, że zapach na siebie ubieramy i dopełniamy nim swoją stylizację.
Czasami nie mam ochoty na żadne konkretne perfumy, chcę czegoś lekkiego, zwiewnego. W tej roli zazwyczaj dobrze sprawdzają się mgiełki zapachowe do ciała.
Miałam już w swoim posiadaniu mgiełki do ciała różnych firm, między innymi Avon, Oriflame, Fruttini oraz inny wariant Victoria's Secret (Amber Romance). Jak wypada wśród nich Pure Seduction?


Kiedy w niemieckim Rossmannie pojawiła się promocja na mgiełki do ciała Victoria's Secret i za butelkę o pojemności 250ml placiło się 9,99€, postanowiłam wypróbować niektóre zapachy. Na pierwszy ogień poszła mgiełka Amber Romance, która już dawno mi się skończyła. Jako drugą kupiłam Pure seduction czerwona śliwka i frezja. Przyznam, że w drogerii zapach bardzo mi się spodobał i uznałam, że chcę koniecznie tak pachnieć. Ale czy na dłuższą metę dobrze znosiłam ten owocowo-kwiatowy aromat? Niekoniecznie.


Jest to produkt, który wzbudza we mnie sporo sprzecznych myśli. Już wyjaśniam dlaczego. Otóż zacznę od tego, że zapach na początku wydawał mi się idealny dla mnie - bardzo słodki, ciężki i uderzający tą słodyczą w nozdrza. Owszem, jego początek jest słodki i nawet rzekłabym mdły, aby za chwilkę zaatakować goryczką i kwiatowością. Po słodyczy pozostaje wspomnienie, zostaje przykry kwiatowy aromat. Dość specyficzny, trudny do opisania. No a za 15 minut zapach wietrzeje i nie pozostaje po nim nic. W przypadku kiedy zapach jest nieprzyjemny, ulgą jest moment w którym przestaję go czuć. Więc to, że jest nietrwały okazuje się być zaletą. Niestety mgiełki Victoria's Secret nie należą do najtańszych i płacenie regularnej ceny (w PL około 60zł) za 250ml mgiełki o słabej trwałości może być nieprzyjemnym doświadczeniem. 
Zaletą jest zdecydowanie elegancka butelka, wyróżniająca się na tle innych mgiełek do ciała. Przyznam, że bardzo mi się podoba i tworzy ładną ozdobę mojej łazienki.


Moja rada dla Was - zawsze dokładnie sprawdzajcie zapach w drogerii czy też perfumerii i odczekajcie trochę zanim zdecydujecie się na zakup. Wiadomo, że "co nagle to po diable", więc i w tym przypadku się z tym powiedzeniem zgodzę. Ja, zawiedziona trwałością i zapachem tej mgiełki nie skuszę się na kolejne mgiełki Victoria's Secret. Uważam, że w niższej cenie można znaleźć tego typu produkty, być może nawet o przyjemniejszym zapachu oraz lepszej jakości. Za sam wygląd butelki chyba nie warto płacić takich pieniędzy jakie życzą sobie producenci za mgiełki Victoria's Secret.
Dajcie znać jakie są Wasze doświadczenia z tego typu produktami. Znacie, lubicie mgiełki do ciała? Jakich marek produkty tego typu polecacie? Buziaki!

4 komentarze:

  1. Cudowne są te mgiełki :) a ten zapach jest moim ulubionym <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo szkoda że nie przypadł Ci zapach do gustu... ja lubię tą mgiełkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mgiełka zupełnie mnie nie kusi, ale za to jaki ładny szaraczek na paznokciu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam mgiełki VS i nie przeszkadza mi, że nie są tak trwałe jak perfumy. Znam ten zapach i przyznam, że jest ciężki i intensywny i osobiście bardzo mi się podoba. Szkoda, że nie do końca się u ciebie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń