18 sierpnia 2013

Tegoroczne lato sponsoruje Bielenda Bikini - plażowy duet dobrze zgrany :)

Lato nas rozpieszcza i zafundowało nam wiele upalnych dni idealnych na plażowanie.
Jako, że w tym roku miałam dużo czasu, to wykorzystałam go i kilka dni spędziłam nad wodą. 
Zabrałam ze sobą dwa kosmetyki Bielenda Bikini. Jakie kosmetyki? Patrz niżej:


Nowością dla mnie był dwufazowy przyspieszacz opalania.
Używałam go z nieukrywaną ciekawością. 
Czy zdał egzamin? 


Do poprawki powinno pójść opakowanie. Niestety ten atomizer po kilku naciśnięciach blokuje się, olejek dostaje się tam gdzie nie powinien, z nakrętki kapie... Tego nie polubiłam :/
Jest to olejek zapewniający jedynie niską ochronę przeciwsłoneczną w wysokości 6 SPF. Jednak można to zauważyć od razu, jest to napisane dużymi literami na przodzie opakowania. 


Sam przyspieszacz ma formę dwufazowego olejku o lekko żółtym zabarwieniu. Po aplikacji skóra jest natłuszczona, pozostaje na niej widoczny tłusty film.
Działanie oceniam jak najbardziej pozytywnie. Tego lata udało mi się wreszcie opalić nogi, co jest dla mnie nie lada wyczynem. Jestem przekonana, że swój udział miał tutaj przyspieszacz opalania Bielenda.
Co prawda zapewnia minimalną wręcz ochronę, prawie żadną, ale faktycznie przyspiesza proces opalania.
Ponadto buteleczka o pojemności 150ml wystarczyła mi na całe lato. Wydajność świetna, zwłaszcza, że pryskałam tym olejkiem znajomych plażujących razem ze mną :)

 Cena: ok. 14zł / 150ml

Skład dla zainteresowanych:

 Teraz przyszedł czas na nasz prywatny domowy hit tegorocznego lata.
Coś, co się przyda, kiedy uda nam się przypiec na słonku nieco mocniej niż byśmy tego chcieli ;)
Ten pan, na zdjęciu poniżej uratował mi tyłek kilka razy. I nie tylko mi ;)


Po całym dniu nad wodą, mimo zachowania ostrożności można nabawić się oparzeń słonecznych.
Taka też sytuacja kilkakrotnie mi się zdarzyła. Ale nie płakałam zbyt mocno, bo wiedziałam, że w domu czeka na mnie nawilżający balsam po opalaniu od Bielendy. I tutaj się nie zawiodłam.

Pękata butla zamykana na zatrzask zawiera w sobie biały balsam.
Jest on przyjemny, ma delikatny zapach i dobrze rozprowadza się na skórze.
Aplikacja nie sprawia problemów. 


Normalnie mając skórę poparzoną od słońca jest kłopot ze spaniem, całe ciało boli, skóra piecze, jest gorąco, nieprzyjemnie i jedynie zimna woda potrafi dać ulgę. Ale nie tym razem!
Po kąpieli nasmarowałam się balsamem. O dziwo nocą nic mnie nie piekło. A po kilku dniach skóra nie schodziła płatami jak to ma w zwyczaju. Wow!

Nie wierzyłabym tak mocno w jego działanie, gdyby nie to, że mój mąż również używał tego balsamu. I bardzo mi za to dziękował, bo też się nieźle spiekł. I tak jak ja, nie miał kłopotów ze skórą, spał spokojnie i skóra pozostała na swoim miejscu bez złuszczania się.

Coś wspaniałego taka ulga dla skóry. Jeśli zdarza Wam się intensywne plażowanie, to polecam ten balsam. Świetnie łagodzi, nawilża i naprawdę robi dobrze skórze :)

Skład:
Skład: Aqua, Panthenol, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Ethylhexanoate, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Aleurites Moluccana Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Sodium Polyacrylate, Dimethicone, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Polyacrylamide/C13-14 Isoparrafin/Laureth-7, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Buthylphenyl Methylpropional, Citrnellol, Hehyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Cena: 11zł / 150l


Ktoś mi zaraz zarzuci, że nie używam filtrów, że nie dbam o skórę.
No fakt, nie robię tego. Ale proszę mnie z tego nie rozliczać, bo doskonale wiem co robię.
Tak, mam świadomość ryzyka jakie niesie za sobą opalanie się bez dostatecznej ochrony.

8 komentarzy:

  1. z tymi psikaczami do opalania prawie zawsze tak się kończy przygoda, że ciekną! zawsze wszystko wokół utłuszczone ;) ja od zawsze używam z ziajki psikacza i się sprawdza - a tego z Bielendy nigdzie nawet nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój pierwszy raz z tego typu kosmetykiem, zazwyczaj używałam kremów z filtrem do opalania :)

      Usuń
  2. nie miałam i nie słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio ratuję skórę balsamem z Flosleku:) O dziwo, przynosi ulgę:) Nigdy nie wierzyłam, że jakikolwiek krem za kilkanaście złotych może uspokoić podrażnioną skórę, tymczasem spotkała mnie miła niespodzianka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten balsam z Floslek też mam, ale póki co leży nietknięty i czeka na rozdziewiczenie ;)

      Usuń
  4. SOS wydaje się być idealnym produktem po opalaniu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kiedyś używałam przyspieszacza z Ziaji i nieźle się przez niego spiekłam.

    OdpowiedzUsuń