Bielenda Awokado - masło do ciała.

Zima w pełni. Nieźle nam doskwiera. Dzisiaj miałam problem z dojechaniem do pracy, ale mój samochodzik podołał wyzwaniu i grzecznie przetransportował mnie przez zaspy i zamiecie... Jak się wali to wszystko - też tak macie? U mnie w domu od soboty (?) nie ma bieżącej wody... Awaria, woda gdzieś w rurach zamarzła i koniec. Miałam hennować włosy i co? I lipa, bo nie mam warunków. Trzymajcie kciuki, żeby firma się uwinęła i jak najszybciej naprawiła to co spartoliła za przeproszeniem. No. To sobie pomarudziłam ;P

Odnośnie zimy. Jak wiadomo w tym okresie należy szczególnie dbać o skórę naszego ciała. Wymaga ona troski, kremów, balsamów, masełek czy co tam kto lubi - ważne aby skóra nie była przesuszona.
Naprzeciw zimie i nie tylko wychodzi Bielenda z masłem do ciała o zapachu awokado.
Masło przeznaczone jest do skóry suchej i odwodnionej. Ma za zadanie nawilżać ją i regenerować.
Jest ono zamknięte w plastikowym opakowaniu. Kupując je, dostajemy je dodatkowo zapakowane w tekturowe opakowanie ze szczegółowymi informacjami na temat masła, typu skład, czy też obszerniejszy opis działania.
Zapach masła jest iście tropikalny, świeży, pachnie jak...melon :D 
Zdecydowanie zapach nie będzie pasować miłośniczkom słodkich specyfików ;) 
Ja mimo iż nie lubię świeżych zapachów, to w tym zakochałam się od pierwszego powąchania ;)Mało tego - zapach długo utrzymuje się na skórze! Nieraz chodziłam po domu i wąchałam swoje łapki ;)
Masło ma konsystencję gęstą - w końcu to masło a nie mleczko ;) Kojarzycie masła do ciała z Biedronki? Jeśli tak, to te biedronkowe są dużo bardziej twarde. To masło jest łatwiej nabrać i nałożyć na ciało. Ma naprawdę przyjemną konsystencję. Nic nie utrudnia użytkowania :)
Ciało po nasmarowaniu przez jakiś czas jest trochę lepkie. Ale nie jest to jakoś strasznie uciążliwe. Mi to w zasadzie w ogóle nie przeszkadzało, bo smarowałam się zazwyczaj po kąpieli, a przed snem. Kilka razy zdarzało mi się ubierać ciuszki po nasmarowaniu, robiłam to po kilku/kilkunastu minutach od aplikacji i skóra już była gładka, miękka, ładnie wchłaniała kosmetyk. Ubranie nie przykleiło się do mnie, a za to duży plus dla masła :)
Czy nawilża? Owszem - nawilża. Przy regularnym stosowaniu pozwala zapomnieć o wysuszonej skórze. Działa, pozostawia skórę w dużo lepszym stanie niż przed zastosowaniem. Masło poradziło sobie z moimi suchymi łokciami, które jakiś czas temu mocno mi doskwierały. 
Szczerze polecam. Uwielbiam jego zapach, jego konsystencję i działanie.

Dla zainteresowanych skład:
Cena ok 15-17zł / 200ml

Miałyście? Używałyście? Jakie jest Wasze zdanie na temat tego masełka? 
A może teraz wyląduje na Waszej chciej-liście? :D

Komentarze

  1. kuszace sa te masla z Bielendy , ale ja chyba wolalabym "granat" z tej serii;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też musi być ciekawe :) podejrzewam, że pewnie tylko różni się zapachem, a właściwościami już nie :)

      Usuń
  2. Mam peeling o tym zapachu, bardzo się z nim polubiłam. Z chęcią zapolowałabym na to masełko jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, no a ja chyba zapoluję na ten peeling :)

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam przekonana do maseł :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy