Różowa jak świnka...

Zdarzają Wam się czasami nieprzemyślane zakupy? Takie pod wpływem impulsu - potrzebny mi jakiś kosmetyk i tym razem wypróbuję czegoś innego! Łapię za coś co przykuło moją uwagę, nie myśląc o tym jakie to może mieć później konsekwencje. Owszem, bywa tak, że kosmetyk się sprawdzi nawet lepiej niż dotychczasowi ulubieńcy. Ale bywa i odwrotnie - a potem lament, że jaki to ja bubel kupiłam. Tak było ostatnio ze mną :/


Nic nie zapowiadało tragedii jaka miała niedługo potem nadejść. Tester wykorzystany w sklepie na mojej łapce wyglądał przyzwoicie. Fajnie się rozprowadził, stopił ze skórą. No to myk, do koszyczka, płacimy i do domu obmacać nowe cacko. Jedno użycie. Fiasko. Drugie, trzecie i kolejne. Niestety to samo - porażka. Dla tego podkładu niestety nie znalazłam alternatywy, innego sposobu na wykorzystanie, bo się zwyczajnie nie nadaje do niczego. 
Ale jedźmy z tą krytyką po kolei ;) Opakowanie byłoby nawet fajne, gdyby było transparentne i można by wtedy było obserwować zużycie produktu. Przez ten zielony plastik nic nie widać i można tylko się domyślać na ile jeszcze czasu wystarczy nam feralnego produktu. Pompka wygodna, cenię sobie takie aplikowanie produktu. 


Konsystencja podkładu pozostawia wiele do życzenia. Jest on bardzo gęsty, tępy, fatalnie rozprowadza się po twarzy, roluje się i wygląda to w efekcie tragicznie. Próbowałam na różne sposoby - dłonią, pędzlami, na krem, bez kremu, ale zawsze były kłopoty i podkład wyglądał źle. 

Kolor niestety też wypadł fatalnie. Wybrałam nr 01 w odcieniu beige rose. O ja ułomna, czemu nie skupiłam się na dodatku "ROSE"??? Niestety podkład jest mocno różowy, ma tyle różowych tonów, że wyglądam w nim naprawdę jak świnka. Wyglądam w nim na tyle brzydko, że nawet biegając po domu wolę być bez makijażu niż z tym "cudem". Pomijając już to, że najpierw musiałabym stoczyć walkę o dobre rozprowadzenie go na twarzy. 


Temu panu już serdecznie podziękuję i będę go omijać w Rossmannie szerokim łukiem. Nie pomoże mu nawet zalotna pompka, przyjemny zapach ani żaden wyciąg z granatu. Nie wiem jak zachowują się pozostałe odcienie, ale nie mam ochoty się o tym przekonywać. Wystarcza mi walka stoczona z tym delikwentem. Zapłaciłam za niego jakieś 4-5 Euro i niestety są to pieniądze wyrzucone w błoto. No trudno, człowiek się uczy na błędach ;)

Komentarze

  1. Może dla osób z dużą ilością żółtego pigmentu w skórze by się sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osoby z duża ilością żółtego pigmentu w skórze wyglądają w takich podkładach dramatycznie/tragicznie. Wiem to z własnego doświadczenia bo nawet neutralne, beżowe podkłady się u mnie dosyć mocno odznaczają.

      Usuń
    2. Czyli podkład dla nikogo;)
      No chyba, ze dla świnki;)

      Usuń
    3. Może nada się dla osoby o neutralnym kolorycie i bez żadnych niedoskonałości czy przebarwień. Bo ten róż pięknie podbija wszelkie przebarwienia ;)

      Usuń
  2. może domieszać mu coś bardzo ciepłego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam, nie daje rady przez swoją fatalną konsystencję :/

      Usuń
  3. Z tymi pigmentami to zawsze jest problem :/ ja znowu zawsze szukam różowych, w żółtych wyglądam nieszczególnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, to może akurat Tobie ten podkład by podszedł?:)

      Usuń
  4. za gęsty przez co ciężki, kolor rzeczywiście różowawy, kiedyś przez przypadek zamiast korektora loreal ivory kupiłam ivory rose i mam do tej pory. do niczego się nie nadaje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Alterra ma podkłady?? Jestem taka zacofana ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nawet nie wiedziałam że alterra ma podkład w ofercie.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja tez nie przepadam za rozowym tonem w podkladach
    u mnie już ostatni dzień urodzinowego Konkursu, byłoby mi miło gdybyś zajrzała :)) mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/05/urodzinki-konkurs-rozdanie.html Serdecznie zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam chłodną karnację, więc "Beige rose" mógłby mi przypaść do gustu pod względem kolorystycznym, ale tępa konsystencja skutecznie mnie zniechęca;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy