12 maja 2013

Porcja kawy dla ciała - masło do ciała z kawą Joanna Naturia.

Do niedawna nie znosiłam kawy. Jedyne co lubiłam, to jej zapach.
Pobudzający, dający energię i kopa na cały dzień. 
Od dawna uwielbiam kosmetyki o zapachu kawy. 
Czy równie wielką miłość poczułam do masła Joanny???


Szał na domowy peeling kawowy pewnie wszyscy pamiętają. 
Więc i właściwości kawy powinny być dobrze znane.

Jeśli nie, to w wielkim skrócie o zaletach kawy w kosmetyce, a właściwie kofeiny :
- ujędrnia ciało
- redukuje celulit
- wygładza skórę
- chroni przed promieniowaniem UV
- neutralizuje wolne rodniki
- przywraca blask skórze
- usuwa toksyny
- działa aromaterapeutycznie
i sporo innych :)

Idąc dalej tym tropem, spójrzmy jakie obietnice składa nam producent masła do ciała Joanna Naturia z kawą. 


Zacznę może od opakowania. Standardowo masło Joanny zamknięte jest w plastikowym słoiczku. Kosmetyk nie jest zabezpieczony żadną folią czy sreberkiem, więc nie mamy pewności, czy ktoś przed nami nie wkładał palców do pojemniczka... Niemniej samo opakowanie jest wygodne przy typowo maślanej konsystencji produktu żadne inne opakowanie nie spisze się lepiej. 


Coś co uwalnia się od razu po odkręceniu słoiczka - zapach... 
Kawa, kawa, kawa... Kwaśna kawa, lody kawowe, kawa z mlekiem, cappuccino, latte... 
A po nałożeniu na skórę słodycz kawy mieszana z wanilią, lodami śmietankowymi... Mmmm... Słodko!
Zapytałam kiedyś męża czym pachnę. Pierwsze co powiedział - wanilia :D Uświadomiłam go, że ma to być kawa. No zgodził się ostatecznie.

Jak już wcześniej wspominałam masło ma typowo maślaną konsystencję. Nie jest zbyt twarde, dobrze się rozprowadza na ciele. Wchłania się również szybko. 
Nie zostawia tłustego filmu na skórze, ale nie da się o nim zapomnieć dzięki zapachowi ;) 


Działanie masła. Krótko - u mnie się sprawdziło. 
Skutecznie nawilża moją skórę, nawet wystawioną na próbę przez solarium ;) 
Skóra od razu po aplikacji, ale i długo potem jest miękka, gładka, wypielęgnowana. 
Nie mogę się do niczego przyczepić, bo obietnice producenta zostały spełnione.

Pojemność - 250g.
Cena - ok 7-10zł

Ok, upojona zapachem, wymazana masełkiem, zaglądnęłam w jego skład. No w sumie nie jest najgorzej. Na drugim miejscu masło shea. Gdzieś w środku ekstrakt z kawy. Czyli jednak producent nie chce nas oszukać dając niczym niepodparte obietnice.


Czy polecę i komu polecę?
Tak, polecę to masło osobom lubiącym słodkie zapachy na swojej skórze.
Dla niektórych ta słodycz może okazać się mdląca, mi odpowiada.
Pielęgnacyjnie daje radę, spisało się u mnie świetnie.
Więc dlaczego nie? Ja jestem na tak ;)

11 komentarzy:

  1. ja jakoś nie lubię masełek do ciała. Pozostawiają moją skórę lepką. Nie lubię tego uczucia :) chociaż dla tego zapachu który opisałaś chyba bym zgrzeszyła i kupiła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda bardzo apetycznie ;) Bardzo fajny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda jedynie, że w składzie parafina jest tuż za masłem shea ;/ raczej się nie skuszę. Chociaż zapach kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś kupię, ale nie wiem czy kawowe :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam to masło, tylko inną wersję zapachową :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja kawowa rozkosz czeka na otwarcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. zapach by mi się podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam kawę w każdej postaci, ale na razie mam zapas maseł/balsamów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeden z moich kawowych ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń