29 lipca 2011

Golden Rose Graffiti Nails

Dziś  pokażę Wam mój niedawno zakupiony nabytek. Lakier pękający od Golden Rose. Mam już biały i czarny z Essence, ale czułam niedosyt i jak ujrzałam te pękacze, to stwierdziłam, że któryś muszę mieć ;) Zastanawiałam się długo, bo wszystkie kolorki mi się podobały. Fiolet, róż i czerwień są u mnie w kolejce zaraz po niebieskim ;)
Oto jak wyglądają odcienie pękaczy od Golden Rose i połączenie nr 07 z czerwonym:
A tu już inne zestawienie, mój obecny mani, z którego jestem nawet zadowolona ;)
Nie przeszkadza mi nawet to, że przebija wolny brzeg :)
I lakiery użyte do tego mani, łącznie z topem:

I jak Wam się podoba efekt? Mi przypadł do gustu bardziej niż pękacze Essence. Szybko pęka i równie szybko schnie. Polecam!

27 lipca 2011

Essence - In the nude + Rimmel Stay Glossy

Słów kilka, a właściwie zdjęć kilka pomadki Essence oraz błyszczyka Rimmel.
Cóż mogę powiedzieć? Może to, że razem tworzą zgrany duet :) A pomadka nudziakowa szału nie robi. No ale cudów się nie spodziewajmy za kilka złotych ;)
Jako, że mają do siebie zbliżone odcienie, to naprawdę nieźle współgrają.
Muszę pochwalić błyszczyk Rimmel'a. Co prawda z mojego już się numerek starł, więc nie wiem jaki to dokładnie odcień, ale mogę powiedzieć, że się świetnie spisuje i dłuuugo trzyma na ustach.
Przejdźmy do konkretów, czyli zdjęć, bo to one tutaj są najciekawsze.
Na początek przedstawiam pomadkę Essence:
Teraz poznajcie bliżej błyszczyk Rimmel Stay Glossy:
Oto jak się oba prezentują na mojej łapce:
I efekt na ustach:






I przypominam o moim rozdaniu! Serdecznie zapraszam :)

25 lipca 2011

Depilacja z Bielendą.

Pogoda niestety nie sprzyja noszeniu krótkich spodenek, czy mini spódniczek, ale depilacja jest tematem cały czas aktualnym. Tradycyjnie golę się zwykłymi jednorazówkami. Nieraz wychodzę z tego boju pozacinana i zakrwawiona, poza tym moje nogi były strasznie podrażnione. Toteż postanowiłam wypróbować czegoś innego. Kiedyś znajoma zachwalała depilację kremami, ale jakoś one do mnie nie przemawiały. Przyszedł dzień, że i ja się skusiłam ;) Stwierdziłam - co mi tam, najwyżej więcej nie kupię takiego specyfiku.
Do moich rąk trafił krem do depilacji Bielenda Vanity. Wybrałam dla siebie cukrowy, przeznaczony do skóry wrażliwej. Cała seria ma wiele innych produktów, przeznaczonych do poszczególnych typów skóry.
Oto jak wygląda cała seria:

A tak się prezentuje opakowanie kremu, który wybrałam dla siebie:
Co znalazłam w pudełeczku?
Tubkę kremu, różową szpatułkę i ulotkę.
W ulotce znalazłam też coś ciekawego. Otóż jest tam informacja na temat fundacji Bielenda Proeco. Z resztą poczytajcie same :)

Przejdźmy do sedna. Teraz kilka słów na temat samego kremu.
Do tej pory spotkałam się z jednym tylko kremem do depilacji i pachniał, a w zasadzie śmierdział tak samo jak i ten z Bielendy. Ale mi ten specyficzny zapach jakoś nie przeszkadza.
Aplikacja kremu dla mnie była wyczynem. Nie mogłam sobie poradzić z powyginaną szpatułką i trochę się namęczyłam zanim udało mi się krem w miarę równomiernie rozprowadzić.
Nic nie piekło, nie szczypało, więc jest dobrze ;)
Po 5 minutach zabrałam się za ściąganie kremu z nóżek. Całkiem dobrze mi to poszło. Szybko, sprawnie, lepiej mi się ściągało niż nakładało :)
Jednak może to przez moją nieudolność, ale zostały mi jakieś pojedyncze włoski - niedobitki ;)
Nóżki umyłam bez użycia mydła, wytarłam w ręcznik i założyłam rajstopki.
Muszę przyznać, że krem faktycznie nie podrażnił mojej skóry, można nawet powiedzieć, że ją faktycznie trochę odżywił. Zauważam takie detale, ponieważ skóra na moich nogach jest wybitnie sucha.
Podsumowując - nie jest źle, można powiedzieć nawet, że jest całkiem dobrze. W tubce kremu mi jeszcze sporo zostało, więc mam nadzieję, że następnym razem sprawniej mi to pójdzie i żadnych włosków już nie ominę :)
Chcecie zobaczyć jak krem wyglądał na mojej nodze? Blee, brzydko, ale pokażę ;)
Niezłe kudełki udało mi się wyhodować ;D

A jakie Wy stosujecie metody depilacji? Próbowałyście już kremów? Jakie polecacie?

22 lipca 2011

Różowo - cukierkowo ;p

Nabyłam drugi lakier z limitki Sensique i już wiem, że więcej ich nie chcę... Tak ciężko mi się nimi maluje, że wymiękam. Przy dwóch warstwach nr 250 Candyfloss miałam prześwity. A na trzecią warstwę zabrakło mi sił, więc zdecydowałam, że niedoskonałości ukryję w inny sposób.
Oto co wyszło:


Lakier, którego użyłam do paseczków to Golden Rose Paris nr 333, który prezentowałam w tej notce.

20 lipca 2011

Zgrany duet - Oriflame+Essence ;)

Wczoraj jakoś nie miałam już sił, żeby wrzucić to co aktualnie noszę na paznokciach, ale obiecałam sobie, że dzisiaj z rana to nadrobię. o i proszę bardzo - gości u mnie czekoladka z flejksami. Zadziwiająco ładnie razem się prezentują.

Lakiery:
- Oriflame Pure Colour - Dark brown (wystarczyła jedna warstwa!)
- Glitter Essence 02 Julia
I pazurki. Na próbę malutkiego zmatowiłam. Ale wyglądał beznadziejnie ;)






No i przyznam się, że wieczorem byłam na małych zakupach. Ostatnie drogeryjne zakupy w tym miesiącu, tak sobie obiecałam ;) oto co kupłam:
- lakier Wibo różany nr 3
- lakier Sensique nr 250 Candyfloss
- cienie do powiek Wibo z jedwabiem i wit. E
Przedstawiam łupy:


Jeszcze tylko muszę dorwać jakiś dobry balsam brązujący do ciała i będzie pełnia szczęścia :)

18 lipca 2011

Zakup, wzorek, próbki - będę przynudzać ;)

Witam po-weekendowo :)
Strasznie mi miło jak widzę, że coraz więcej osób mnie obserwuje i zagląda na bloga :) Mam wtedy odczucie, że robię coś, co się może komuś podobać :)

Ale po kolei. Wczoraj zaczął mnie nudzić błękit na paznokciach, to złapałam za lakiery do zdobień i coś tam pokombinowałam. Oto co wyszło spod pędzelków:







Jak wspomniałam mam dwa lakiery do zdobień. Firmy Wibo. Jestem z nich raczej zadowolona. A dzisiaj będąc w sklepie natknęłam się na lakier do zdobień od Golden Rose i do tego biały, więc od razu się na niego rzuciłam ;) Więc obecnie jestem posiadaczką trzech lakierów do zdobień :)
Czarny, biały i brokatowy. Takie o:
Tak wygląda sam Glden Rose nr 101:


I ostatnia sprawa na dziś.
Jak już przyznałam się w poprzedniej notce, w faktach o mnie, uwielbiam konkursy i free samples'y. Z takiej akcji free samples'owej przyszła dziś do mnie paczuszka od Biodermy :D Był w niej cudny kalendarzyk, inny niż wszystkie, bo zaczyna się pierwszego dnia wiosny, czyli 21 marca 2011, a kończy się 28 marca 2012. Zawiera on też wiele porad kosmetycznych, ale to już inna bajka. W paczuszce znalazłam też broszurkę "słońce przyjazne całej rodzinie", oraz coś, co mnie najbardziej interesuje ;) czyli próbki :) A są to:
- próbka kremu-żelu matującego
- próbka żelu antybakteryjnego
- próbka żelu złuszczającego
Tak to wszystko wyglądało:
I gratis porada na dzisiaj z kalendarzyka Biodermy:

To wszystko na dzisiaj.
Jeśli komuś udało się przebrnąć przez całą notkę i nie zasnąć, to gratuluję wytrwałości :)

15 lipca 2011

Sensique - Sea Breeze

Dzięki Orlicy i jej swatchom letniej kolekcji Sensique przybył mi znów jeden lakier :) Tak bardzo zachęciła mnie tymi fotkami, że przepadłam ;) Zakupiłam odcień Sea Breeze i jestem z koloru baaardzo zadowolona. Jest specyficzny i ciężko go uchwycić na zdjęciach.
Na paznokciach mam trzy warstwy. W zupełności wystarczają dwie, ale u mnie to było tak, że malowałam pazurki wczoraj, po czym pochłonęło mnie sprzątanie i w efekcie pozadzierał mi się lakier w kilku miejscach. Toteż dzisiaj domalowałam dla wyrównania trzecią warstwę.




Cała kolekcja zawiera 8 lakierów:
250 Candyfloss
251 Sea Breeze
252 Sky Blue
253 Deep Sea
254 Sea Green
255 Drink with lime
256 Sunny Sparkle
257 Amber Beach

Mnie kusi jeszcze kolor 255 Drink with lime, więc być może na niego zapoluję :)

13 lipca 2011

Wzorki i wzoreczki

Dzisiaj prezentuję moje wypocinki na tipsach. Czasami bierze mnie chęć popróbowania czegoś nowego, sprawdzenia jak lakier się zachowa w jakimś połączeniu, lub uczę się nowych metod zdobienia. Niezastąpione są wtedy tipsy przytwierdzone do patyczków :)Oto i moje małe wymalowane tipsiki:




Od razu mówię, że to tylko część wypocinek, więc na pewno jeszcze jakieś wzorki tutaj pokażę.


Jeśli o zdobnictwie mowa, to zdecydowałam się wziąć udział w konkursie u Ewalucji.
Serdecznie wszystkich zachęcam do wzięcia udziału :)

12 lipca 2011

Catrice Dirty Berry + glitter :)

Dziś po dniu zakupowym pokażę nowy nabytek. A nawet dwa nabytki ;)
Nietrudno się domyślić, że będą to lakiery ;) Jako wyposzczona lakieroholiczka po napadzie na Naturę wyszłam z trzema nowymi okazami.
Jako, że pazurki u rąk malowałam wczoraj, to szkoda mi zmywać, więc padło na paznokcie u stóp. I chociaż mam ogromne kompleksy związane z nimi właśnie, to się przełamuję i pokazuję co zmalowałam.
To mój pierwszy lakier Catrice i od razu jestem nim zachwycona. Kolor jest wspaniały. Konsystencja trochę rzadka, ale przeżyję. Dwie warstwy wystarczyły, by ładnie i równo pokryć płytkę. Podoba mi się pędzelek - jest dość gruby i trochę spłaszczony, co bardzo ułatwia aplikację.

Kolor który mam to 420 Dirty Berry:

Efekt na pazurkach:





A żeby pazurkom było weselej, to dorzuciłam im jeszcze na to glitter Essence 02 Julia.
Również nie żałuję zakupu. Drobinki brokatowe cudnie się mienią, czego niestety zdjęcia nie oddają...

Aż przyjemnie będzie mi teraz założyć sandałki :)

11 lipca 2011

Alufelgi z dodatkiem ???

Przyszedł czas na pracę, to i przyszedł czas na grzeczniejszy i bardziej stonowany mani. No i co tu wymyślić, jak chce się kolorów i jeszcze raz kolorów? Hmm...
Postanowiłam wypróbować mój nabytek, który mam już jakiś czas, ale jakoś na razie mnie do niego nie ciągnęło. To jakiś tani lakier typu bazarkowego, zakupiony w chińskim centrum handlowym.
Nie wiem czym się kierowałam przy zakupie, ale dzisiaj jakoś ten kolor mi nie podchodzi. Chyba zostawię na jasień, kiedy i pogoda będzie szaro-bura. Jak tylko pomalowałam pazurki, od razu skojarzyły mi się z alufelgami samochodowymi ;) Toteż musiałam coś dodać. Żeby się nie przemęczać trafiło na kraka Essence.

Lakiery:
- Shengcai nr 50
- Krak Essence
- Top coat Essence





Z krakiem:
Jak na tak tani lakier, wyjątkowo dobrze się go aplikuje. Jest bardzo gęsty i szybko schnie. Wystarczyła jedna warstwa, by pazurki ładnie wyglądały i nie przebijał wolny brzeg. Ale ja i tak nałożyłam drugą warstwę, żeby było jeszcze ładniej ;) No i mam sreberko z dodatkiem ;)

9 lipca 2011

Pink me prefect by Oriflame.

Przyznam się bez bicia, że jestem konsultantką Oriflame, więc kosmetyków Oriflame mam od groma ;) Z okazji, że wczoraj odebrałam swoją paczkę z biura, to od razu pochwalę się ciekawym nabytkiem. Jest to błyszczyk do ust. Błyszczyk jest o tyle specyficzny, że w tubce jest bezbarwny. Ot, wydawać by się mogło - zwykły błyszczyk jakich wiele. Ale nieeee, niespodzianka. Nakładam go na usta, a za chwilę me usta nabierają intensywnego koloru! Bo to błyszczyk, który dostosowuje się i uwydatnia naturalny pigment danych ust. U każdej osoby nabiera innego odcienia. U mnie spokojnie może zastępować pomadkę, czy szminkę :) Mało tego, ciężko mi było zmyć ten błyszczyk, a raczej kolor jaki nadał moim ustom ;) A cena? Cena jest śmiesznie mała, bo w katalogu to tylko 9,90 zł.

Poniżej zdjęcia ust bez niczego i z błyszczykiem:

8 lipca 2011

Sweet Skittles

Wreszcie znalazłam chwilkę czasu, żeby zmalować coś nowego i tutaj wrzucić.
Z okazji weekendu wolnego od pracy postanowiłam zrobić coś innego niż zwykle. Więc jest kolorowo i wesoło. Tylko tak się zastanawiam, czy ich nie zmatowić??? I mam dylemat ;)

Lakiery wykorzystane w kolejności od kciuka:
- Eveline Classic Colours nr 433
- Wibo Your Fantasy nr 336
- Lovely Crystal Strenght nr 137
- Essence You Rock nr 03  kings of mints
- Miss Selene nr 220
I efekt przy różnym oświetleniu: