7 czerwca 2015

Uzupełnienie zapasów kosmetycznych w drogerii DM.

Wypad do DMu na zakupy traktuję jako swego rodzaju małe święto. Mimo iż mieszkam w Niemczech, to do tej drogerii mam dość daleko i na co dzień raczej zakupy robię w Rossmannie. Jednak udało mi się znaleźć w sobotę czas na małą wycieczkę i uzupełnić swoje zapasy kosmetyczne, a być może i zaspokoić ciekawość względem kilku kosmetyków. Jeżeli jesteście ciekawe po co tym razem sięgnęłam, to zapraszam do zapoznania się z poniższą notką. 


Jak widać na załączonym obrazku skupiam się na pielęgnacji, z kolorówki mam swoich stałych ulubieńców, których raczej nie zdradzam z nowościami. Produktami, które zdecydowanie najbardziej kojarzą się z DM są kosmetyki firmy Balea, Alverde, P2 oraz Ebelin. I właśnie kosmetyki oraz akcesoria tych marek znalazły się na mojej liście zakupów.


1. Konturówka z P2 Perfect Color w odcieniu 129 Shy girl. Zaciekawiła mnie głównie z tego względu, że z jednej strony znajduje się kredka, a z drugiej ma przyjemny pędzelek do roztarcia konturu lub wypełnienia całych ust.

2. Lakier Essie nr 252 maximillian strasse her. Ciekawy szaro-zielony odcień skusił mnie dlatego, że ostatnio szukałam dla siebie jakiejś ładnej szarości. Ta zieleń złamana szarościami wydaje mi się być idealna. Ponadto moja miłość do lakierów Essie nie pozwoliła mi przejść obojętnie obok ich szafy.

3. Kosteczka czy też pałeczka do kąpieli Balea o zapachu trawy cytrynowej. Mimo iż nie przepadam za paprochami pływającymi w wannie, to ze względu na zapach skusiłam się na wypróbowanie tego produktu. Jako, że już został zużyty, to powiem Wam, że woda staje się po nim bardzo "tłusta", a w niej pływają sporych rozmiarów kawałki trawy cytrynowej. Faktycznie zapach jest piękny i intensywny, a po kąpieli nie trzeba już dodatkowo nawilżać skóry balsamem.


4. Olejek do ciała z Alverde cytrynowo-rozmarynowy. Zastąpi mi on olejek kokosowy tej samej marki. Ja uwielbiam traktować moją skórę olejkami. Zdecydowanie częściej sięgam po olejki niż po balsamy czy masła do ciała. A ponadto taki olejek zawsze można wykorzystać także na włosy czy też do pielęgnacji butów czy torebek skórzanych.

5. Masło do włosów od Alverde to dla mnie coś nowego. Co ciekawe można go używać na kilka sposobów. Na przykład na umyte i osuszone końcówki włosów, ale też przed umyciem włosów nałożyć warstwę tak jak nakładamy olej. To masełko zawiera w składzie masło shea, masło kakaowe oraz olej awokado. Zobaczymy czy zda u mnie egzamin.

6. Alverde spray nabłyszczający włosy oraz ułatwiałacy ich rozczesywanie. Mimo iż wiele kosmetyków tego typu potrafi obciążyć moje włosy, to skuszona obietnicą łatwego rozczesywania moich kołtunów zakupiłam ten spray. Muszę przyznać, że bardzo świeżo i kwiatowo pachnie. Po pierwszym użyciu muszę przyznać, że faktycznie ułatwia mi rozczesywanie włosów. Zobaczymy jak się sprawdzi na dłuższą metę.


7. Duży format, czyli kremowy płyn do kąpieli Balea o zapachu kwiatów wiśni i mleka ryżowego. Jako, że u mnie w domu płyny do kąpieli zużywamy w tempie ekspresowym, to takie duże i tanie płyny do kąpieli stają się zbawieniem dla portfela ;) A jeśli przy tym jeszcze faktycznie dobrze się sprawdzają i ładnie pachną, to już niczego więcej mi nie trzeba.

8. Mydło w płynie Balea o zapachu Papaja&maślanka. Uwielbiam kiedy moje dłonie jeszcze po umyciu pięknie pachną, więc mam nadzieję, że mydełko Balea spełni moje oczekiwania. Plus jeśli nie będzie ich wysuszać, to na pewno sięgnę po inne wersje zapachowe.


9. Ebelin płatek do masażu i peelingu twarzy. W tej gumowej/silikonowej zabawce pokładam nadzieję, że będzie dobrze myć i oczyszczać moją cerę. Co prawda po wyjęciu z opakowania mocno śmierdzi gumą, ale postaram się jakoś zneutralizować ten smrodek. Igiełki wydają się być bardzo delikatne, więc nie powinny teoretycznie wyrządzić szkody skórze. Jestem bardzo ciekawa czy ta mała zabaweczka faktycznie się sprawdzi w swojej roli.

10. Dezodorant Balea o zapachu malin. Zapach jest ob-łę-dny! Jak świeże maliny zerwane prosto z krzaczka. Dla mnie to na lato coś idealnego. Póki co jestem zachwycona. Oby tylko mój zachwyt nie przeminął :)

A teraz Wy pochwalcie się czy ostatnio udało się Wam kupić coś ciekawego. Może akurat znalazłyście coś godnego polecenia? Dajcie koniecznie znać! :)

4 czerwca 2015

Priorytety... zmienne są.

Często przed snem nachodzą mnie dziwne myśli. Nie, żeby coś ambitnego i odkrywczego, ale skłaniającego do głębszego zastanowienia. Tak właśnie było z rozkminą o priorytetach.
Bardzo często osądzamy ludzi na podstawie tego jakie mają priorytety w życiu. A czy zastanawialiście się kiedyś co kieruje nami podczas wyboru danych priorytetów??? 


Głównym czynnikiem wpływającym na to, jakie priorytety nami kierują jest nasz wiek. Dlaczego tak uważam? Otóż przypomnijmy sobie swoje dzieciństwo i wiek młodzieńczy. Wtedy ważnymi były dla nas między innymi szkoła, oceny oraz przyjaźnie. Priorytetem było (przynajmniej dla niektórych) przechodzenie z klasy do klasy z jak najlepszymi wynikami, a także posiadanie przyjaciół, znajomych z którymi można było spędzać czas wolny. Przeważnie takie cele kierowały moimi znajomymi kiedy jeszcze byliśmy młodzi i beztroscy. W tak młodym jeszcze wieku niewiele osób myślało o zdobywaniu świata, o swojej przyszłości, o sprawach poważnych. 


Wchodząc w wiek dojrzały automatycznie zaczynamy myśleć o swojej przyszłości i nasze życie nieco się przewartościowuje. priorytetem staje się zdobycie konkretnego wykształcenia, znalezienie dobrej, stałej pracy, założenie rodziny. To tak między innymi i w dużym skrócie. Bo tutaj zaczynają się kolejne schody. Jakie priorytety kierują ludźmi dorosłymi? I dlaczego akurat jest tak, a nie inaczej? 


Niewątpliwie nasz status społeczny, zamożność i poziom wykształcenia są elementem mającym wpływ na nasze życiowe cele. Osoby zamożne i z wyższym wykształceniem, które nieco już w życiu osiągnęły celują nieco wyżej niż osoby o niższym statusie społecznym. Wynika to także z tego, co realnie mogą osiągnąć. Co nie oznacza, że ludzie np. pracujący fizycznie i mający mniejsze możliwości finansowe są gorsze. Często właśnie jest tak, że takie osoby są bardzo rodzinne i ich priorytetem jest szczęśliwa rodzina. Nic w tym złego! Nie mam zamiaru nikogo za nic potępiać, a jedynie zwrócić uwagę na różnice między ludźmi i na to z czego one wynikają.


Jest jednak coś jeszcze, co koniecznie chcę poruszyć w ramach tematu priorytetów. Otóż istnieje głupi stereotyp związany z blogerkami kosmetycznymi. Sporo osób jest przekonanych, że taka blogerka kosmetyczna, urodowa ma jeden cel w życiu - leżeć, pięknie pachnieć i nakładać tonę szpachli. Jest to krzywdzące, gdyż wiele kobiet, dziewczyn prowadzących blogi czy kanały na You Tube specjalizujących się w dziedzinie urody i kosmetyków oprócz tego ma sporo oleju w głowie, życie prywatne, sporo do powiedzenia na wiele tematów oraz dobre prace. Wrzucanie ich do worka z pustymi lalkami, które tylko ładnie wyglądają i nie mają nic w głowie jest co najmniej niesprawiedliwe. Blogerki urodowe też mają swoje priorytety, ale przy okazji dbają o swój wygląd. Tak. Przy okazji.